piątek, 3 października 2014

Rozdział 4

Rozdział nie sprawdzony

Powoli podniosłam swoją głowę z poduszki. Na zegarku widniała godzina jedenasta, co oznaczało, że Harry'ego prawdopodobnie nie ma w domu. Wyszłam z łóżka po czym skierowałam się do kuchni, jak zwykle czekało na mnie śniadanie, którego mimo wszystko nie zamierzałam dzisiaj tknąć. Sięgnęłam po butelkę wody stojącej na stole i odkręciłam zakrętkę. To był sposób na zapełnienie się na kilka godzin.
Upadłam bezwładnie na kanapę, wywaliłam nogi na stolik od kawy i włączyłam dość sporych rozmiarów telewizor z zamiarem oglądnięcia maratonu „Teen Wolfa” a następnie „Pamiętników Wampirów”. A jako, że byłam typową nastolatką, bo w końcu miałam jeszcze dziewiętNAŚCIE lat, wyciągnęłam telefon aby sprawdzić interakcje na Twitterze i Tumbrze.
W momencie gdy jeden z jakiś dziwnych potworów zabił Alison, usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Charlotta, nikt inny nie przyszedłby do mnie o tej godzinie. Otworzyłam jej drzwi. Miała worki pod oczami, zapadnięte policzki, no i zabandażowane nadgarstki, co oznaczało, że pocięła się wczoraj w nocy.
- Oglądasz coś beze mnie? Jak śmiesz. - to właśnie Charlotta. Cały czas uśmiechnięta, żartuje, wygłupia się, ale i tak ma problemy, z którymi sobie nie radzi.
- Cześć Char, wszystko u mnie w porządku, poza tym, że znowu nie spałam, a co u ciebie? - zadrwiłam.
- Cześć. - Skierowała się do kuchni, aby zjeść moje śniadanie. - Jak ty możesz nie jeść tego wszystkiego co Styles ci robi, gość jest mistrzem gotowania. - powiedziała wpychając sobie jedzenie do buzi.
- Nie mam uczucia głodu. - wzruszyłam ramionami.
Rozsiadłam się na kanapie, po czym zaczęłam stukać paznokciami o podłokietnik sofy. Char zajęła miejsce obok mnie, po czym głośno beknęła. Przybiłam jej żółwika i wróciłyśmy do oglądania. Niestety po pięciu minutach usłyszałam jak mój telefon wibruje. Spojrzałam na ekran, „Mój kretyn” oraz zdjęcie Harrego. Przewróciłam teatralnie oczami.
- Ha...-nie zdążyłam dokończyć bo Harry mi przerwał.
- Winter, Niall przyjedzie dzisiaj kiedy będę na kolacji, aby odebrać potwierdzenia, że części doszły, bo z tego co wiem, to Larra ma je podpisać, bo chcą je twoi księgowi, aby w razie czego wszystko policzyć. - wypalił jednym tchem.
- Jas...czekaj. Że kto?! - poderwałam się z miejsca.
- Teżciękocham,pa. - prawie nie zrozumiałam co powiedział, po czym w słuchawce rozległy się sygnały a ja patrzyłam jak osłupiała na telefon.
Charlotta patrzyła na mnie wyczekująco, gdy ja z niedowierzaniem spoglądałam na komórkę. Zaczęłam się zastanawiać, czy on się przejęzyczył, czy może upadł na mózg. Doskonale wiedział, że jakoś nie specjalnie mam ochotę rozmawiać z Niallem, ba! Widywać się z nim nie chciałam. A on go przysyła do naszego mieszkania – poprawka, mojego mieszkania.
Char patrzyła na mnie, myśląc za pewne, że jestem stuknięta. Ale co mogłam poradzić. Dziewczyna uniosła rękę do góry naśladując mema z internetu.
Szybko pośpieszyłam blondynce z wyjaśnieniami, jednak to nie zrobiło na niej żadnego wrażenia. Stałam jak głupia czekając na słowa pocieszenia, a ta jedynie wzruszyła ramionami i oznajmiła, że chce zobaczyć jak wygląda Niall.
Zrobiłam „facepalma” po czy opadłam na miejsce obok niej. Dziewczyna wyciągnęła papierosa w moją stronę.
- Nie wiesz o której on ma tu przyjść? - zapytała wypuszczając dym.
- Nie specjalnie mnie to obchodzi. Mam zamiar dać mu te popierdolone papiery i zamknąć mieszkanie na cztery spusty, zmienić imię i nazwisko po czym wyjechać z kraju hodować strusie w Australii. - wypaliłam. - Po kiego grzyba ci to wiedzieć.
- No w sumie mi ta informacja nie potrzebna, ale tobie tak jakby tak. - wzruszyła ramionami lustrując mnie z góry na dół.
- Jeśli chodzi ci o to, że się będę stroić to nawet o tym nie myśl. Dla niego? Nigdy w życiu. - popatrzyłam w przeciwną stronę.
- Winter teraz mnie posłuchaj bo wiem, że mam racje. Każda z nas doskonale zdaje sobie sprawę, że jesteśmy niezrównoważone psychiczne, ja wiem że powinnam przestać się ciąć, a ty wiesz, że twoja sylwetka jest wychudzona i widać ci kości...- otworzyłam usta żeby zaprotestować. - spróbuj mi przerwać, a ci wjebie. Masz anoreksje i wiesz o tym, masz wystające kości i wiesz o tym więc...musisz je zakryć. Niall przyjdzie i jak zobaczy cię w samym podkoszulku i bieliźnie, to chyba zejdzie na zawał. A doskonale pamiętam, jak podczas jednego z twoich napadów paniki i płaczu mówiłaś, że nie chcesz, żeby widział cię w takim stanie. Więc z łaski swojej idź ubierz spodnie dresowe i bluzę Harry'ego, które zakryją twoje odstające kości.
W tym momencie miała rację. Wiedziałam, że jestem wychudzona, ale co z tego, jak to nie był efekt na który czekałam. Miałam świadomość, że mam anoreksję ale dobrze mi z tym. Jedynym problemem był teraz Niall, który faktycznie nie mógł mnie zobaczyć w takim stanie.
Podniosłam swoją dupę z kanapy po czym ruszyłam na poszukiwanie dresów. Ostatnio ich nie nosiłam, bo wolałam przylegające getry, krótkie spodenki albo same majtki, ale to po mieszkaniu. Na szczęście, moje szare spodnie leżały na dnie szafy, czekając aż je wyciągnę. Kiedy znalazłam bluzę loczka z napisem Teenage Runaway weszłam do salonu zaprezentować się Charlotta'cie.
- Nie jest źle, palców u rąk nie zakryjesz, więc zrobiłaś wszystko. - uśmiechnęła się i poklepała miejsce obok siebie.
Dokończyłyśmy papierosy. Char oznajmiła mi, że idzie do siebie, zmienić opatrunki. Blondynka opuściła moje mieszkanie, a ja postanowiłam poszukać papierów dla Nialla, któreś gdzieś z Haroldem upchnęłam. Generalnie nie zaprzątałam sobie głowy jeśli chodzi o pokwitowania i faktury, kopia zawsze lądowała w firmie ale jeżeli chcieli te papierki to je znajdę...tylko gdzie.
Na pierwszy rzut poszła komoda w przedpokoju. Tam generalnie kładłam wszystkie listy, reklamy ulotki i inne śmieci. Niestety nie zalazłam żadnych dokumentów.
- Kurwa gdzie to może być. - zaklęłam pod nosem, po czym podniosłam się z ziemi.
Drugim miejscem do przeszukania było biurko Harry'ego.
Wysypałam wszystko na środek jego pokoju i usiadłam w papierach przekładając je na kupki, przy okazji robiąc loczkowi porządek w szafkach.
Kiedy zadzwonił domofon zerwałam się na równe nogi i pobiegłam zobaczyć kto to, mimo że znałam odpowiedź.
- Halo? - przyłożyłam słuchawkę do ucha.
- Dzień dobry Panienko Johnson, niejaki Pan Niall Horan chce się z Panią widzieć. - usłyszałam kamerdynera.
- Jasne, wpuść go. - wypaliłam i pobiegłam do kuchni, zalać się butelką wody. Wróciłam do pokoju po czym zaczęłam przeglądać kolejne papiery. Znalazłam jedną z niewielu faktur, które były mi potrzebne więc odłożyłam ją na łóżko Stylesa.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Ze stertą papierów powędrowałam otworzyć drzwi. W ich framudze stał Niall, ubrany w jeansowe rurki, białą koszulkę, skórzaną kurtkę no i na nogach miał maxy.
- Hej. - przywitał się.
- Mhm. - zignorowałam jego przywitanie przekładając dokumenty.
Chłopak wszedł do środka, gdy miałam zamknąć drzwi zobaczyłam Charlotta'ę która się wręcz śliniła.
- Jakie ciacho.- odczytałam z ruchu jej warg. Pokazała palcami palcówkę i narysowała palcem w powietrzu 69.
- Spierdalaj. - powiedziałam niemo i pokazałam jej środkowy palec na co ona posłała mi buziaka i pokazała serduszko.
Zamknęłam drzwi po czym ruszyłam do pokoju Harry'ego, mijając Nialla po drodze.
- Więc...co tam?
- Serio? - podniosłam brew ze zdziwienia. Przeglądałam dalej papiery. - Nie widzieliśmy się dwa i pół miesiąca, po przyjeździe wyprowadzasz mnie z równowagi, i zamiast „przepraszam” słyszę „co tam?”. No powiem ci, masz tupet. - stoicki spokój to podstawa. Oddychaj Wii, oddychaj.
- Wybacz, nie ja zachowuję się jak suka. - wypalił, wybierając drogę, na którą mógł nie wchodzić.
- Ja, nie zachowuję się jak skończony debil. - znalazłam mały stos faktur, po czym rzuciłam je na łóżko. Wszystkie pozostałe papiery ułożyłam w plik i włożyłam do szafki Harry'ego.
- Miałem powody. - Minęłam Nialla w przejściu.
- No popatrz, ja też je mam. - położyłam pierwszą część dokumentów na komodzie w przedpokoju, po czym ruszyłam do swojego pokoju, gdzie na pewno była reszta pokwitowań zakupów.
- Ciekawe jakie?
- Nie powiem ci, po co miałabym to robić, w końcu olewałeś mnie przez miesiąc, do puki nie dałam sobie spokoju racja? Nagle chcesz wiedzieć? - pociągnęłam za odpowiedni sznurek.
- Musiałem wyjechać! - wkurzyłam go, ewidentnie.
- To kurwa doskonale?! Tylko czemu się nie odzywałeś! - wy warczałam przez zaciśnięte zęby.
W moim pokoju zeszły szybko, takie papiery staram się trzymać w jednym miejscu. Odłożyłam je na łóżko, i ruszyłam do garderoby gdzie było pudełko, które miałam w planach dać Blair, przez jej jebniętego braciszka.
- Nie zrozumiesz, po co mam ci to tłumaczyć. - wypalił.
- Żebym wiedziała? Może, wtedy bym ogarnęła co się działo.
- Pytaj się Harolda. - przewrócił oczami. - Cały wrzesień gadał z Blair.
- ŻE CO KURWA?! - miałam wrażenie że zaraz stracę przytomność, z nerwów i z powodu osłabienia organizmu. - jak to cały wrzesień?!
- Dobrze słyszysz, co nowy chłopak zdradza? - Nie tędy droga debilu.
- Harry nie jest moim chłopakiem, niech to do ciebie dotrze.- huknęłam plikiem dokumentów o blat komody.
- Serio, wyglądacie na szczęśliwych, ile razy dziennie się pieprzycie?
- A ty mądralo? - staliśmy blisko siebie. - nie nabawiłeś się jeszcze żadnej choroby wenerycznej? Weź się przebadaj, może już coś zaatakowało twój mózg. Bo bije od ciebie głupotą na kilometry. - odbiłam piłeczkę. - dam sobie rękę, uciąć że B chodziła nie wyspana, bo jęki babek wychodziły poza ściany twojego pokoju.
- A wyobraź sobie że było bardzo dobrze, laski, które są dobrze doświadczone są rewelacyjne w łóżku, i nie trudno o dobry orgazm. - właśnie wbił mi nóż w plecy. Może nie wprost ale wyśmiał mnie. Wyśmiał to, że kiedy byłam z nim w łóżku, był to mój trzeci może czwarty raz kiedy uprawiałam seks. Wyśmiał mnie.
- Co, już nie jest ci tak wesoło? - zaśmiał się, cofnęłam się o krok, usiłując odgonić z oczu łzy. Na chwile mi się udało.
- Jak będziesz mieć pogrzeb, to nie przyjdę. Za takimi debilami się nie płacze, a Blair będzie skakać z radości, że nie musi być pod opieką takiego kretyna jak ty. - znów zrobiłam krok do tyłu uderzając plecami o ścianę.
- Jakoś nie specjalnie mnie to rusza. - położył rękę obok mojej głowy.
- To cię kurwa zaraz ruszy, jak ci powiem że w łóżku mam schowanego gnata, i nie zawahałam się go użyć. - blefowałam. Mina Nialla zrzedła a ja w duchu odtańczyłam tanieć zwycięstwa. - Więc z łaski swojej zabierz te dokumenty, daj to pudełko Blair i wypierdalaj z mojego domu, bo jestem gotowa odstrzelić ci łeb.
Chłopak się wyprostował, a na jego twarzy zaświecił się złowieszczy uśmieszek.
- Ależ oczywiście księżniczko. - wziął wszystkie rzeczy po czym stanął obok drzwi czekając aż je otworzę.
- Pieprz się.

- Jak sobie znajdę jakąś laskę to będę, dam ci znać czy była lepsza od ciebie. - powiedział będąc już za drzwiami. Trzasnęłam nimi po czym osunęłam się o nich wybuchając głośnym płaczem.


a/n Jaram się tą sprzeczką lkbflwejbf *.*
Proszę napiszcie w komach co sądzicie o rozdziale :3 - Śnieżka

24 komentarze:

  1. Ta sprzeczka jakakiajcojzkaosjaoakdpdvag zajebista *.* Ale cos mi sie zdaje że Niall kłamie z tymi "dziewczynami" ^^ Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 <3 <3 <3 <3 <3 ta sprzeczka najlepsza <3 I te teksty Wii <3 Kocham to opowiadanie <3 dawaj szybko nexta bo noe wytrzymam błaga Cię <3 a tak wgl cojest w tym pudełku ? :) / Aga (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Co trn Niall odpiernicza?!
    Ja pierdziele, xd
    Szkoda mi Winter bo wiem że gdzieś tam w środku jej uczucie do niego nie wygasło. A Niall w tym rozdzuale zachował się jak palant x
    Super rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  4. kurwa... ale... jak to Niall taki chuj? Ja nie chce, nieeee... to był cios poniżej pasa, Niall przesadził -,- błagam napisz następny jak najszybciej chce wiedzieć co teraz zrobi Wii i jak będzie się zachowywała. a Niall to CHUUUUJ <3 ~Ana <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaram się ta sprzeczką xd
    Niall na pewno ściemnia z tymi dziewczynami !

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski rozdział, a ta sprzeczka genialna. Czekam na kolejny :**

    OdpowiedzUsuń
  7. No zabić Horana to mało kurwa ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wierze. No kurwa nie wierze. Niall to kurwa we wszystkich możliwych aspektach. Nie widzi że Winter ma dosyć poważny problem. Lepiej wciągać ją w jeszcze większe kompleksy. Może jej już nie kochać czy co on tam kiedyś do niej czuł aczkolwiek tego to nawet zwykłemu znajomemu się nie robi. Cokolwiek on zrobi błagam o rozum dla Winter.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ejjjj...
    Myślałam że będzie ją błagać o wybaczenie a on pogarsza sytuacje...
    Depil -,-
    Ale rozdział zajebisty...
    Nieźle se pociskali <3
    Po prostu bosko :*
    Czekam na nex i weny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz niech Blair znajdzie sobie chłopaka i Niall będzie zazdrosny, a ona do niego zadzwoni i powie że jest lepszy od niego.

    OdpowiedzUsuń
  11. ouuuuuuuuuuuuu *O* cudo Niall raczej ściemnia z tymi dziewczynami ^^ ale myślałam że zamiast się pokłócić to pogodzą ale cóż ;//// szybko ten next pisz!!! kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurwaa*,* cudownee :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy next ♥♥♥/zr

    OdpowiedzUsuń
  14. Wowowow ! Pokłócili sie ;-; Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu c; Życze weny!

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz jakąś zasadę dodawania rozdziałów?.
    Ps. Super rozdział i proszę dodawań częściej!!!!
    Nie mam konta google wiec muszę anonimowo ale proszę dodawań częściej/Ania t.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaczęła czytać teego bloga tydzień temu i proszę dodaj szybko next !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialne! A ta ich kłótnia, po prostu boska. Zapraszam na mojego bloga o Niallu http://bolesna-gra-niallfanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń