piątek, 9 maja 2014

Rozdział 40

Po raz kolejny obiecałem Winter, że popilnuję ją, gdy będzie spać. Dziewczyna dryfowała po krainie Morfeusza z dobre 3 godziny. Powinna przespać chorobę. Mniej cierpienia. Kiedy Wii przytulała jedną ze swoich poduszek, ja bawiłem się swoim telefonem. Postanowiłem zostać do rana, bo mama Winter napisała do brunetki sms-a że nie wróci na noc bo załatwia sprawy związane z Summer.
            Już z dziesięć razy obszedłem pokój kangura. Na jednej z półek stały statuetki z zawodów gimnastycznych, mocno zainteresowało mnie to, czy jedyną przyczyną dlaczego nie ćwiczy jest kontuzja nogi. Po ostatnim pokazie doszedłem do wniosku że nie tylko dlatego przestała ćwiczyć.
            Dziewczyna powiedziała moje imię i głośno westchnęła, na moich ustach pojawił się uśmieszek. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego ją pocałowałem, siała impulsu. Jej język działał cuda a kiedy wsadzała swoje drobne palce w moje włosy…czasem się zastanawiam co ona ze mną zrobiła. Po tym jak powiedziała że będzie tańczyć Lap Dance z Dylanem myślałem ze pojadę do niego i mu coś zrobię. Na początku tego roku wyraziłem się jasno że jest moja, nie ma mowy by inny facet ją dotykał.
            Winter była drugą osobą, zaraz po Blair, która wiedziała jak zagrać mi na nerwach. Nie mam zielonego jak one to robią. Obydwie potrafią wyprowadzić mnie z równowagi, jak i wydobyć na wierzch moją ckliwą stronę.
            Winter zaczęła coś mruczeć, co mi się nie spodobało. Popatrzyłem do góry na ten drewniany domek, gdzie spała Winter. Wyszedłem do brunetki i przyłożyłem jej rękę do czoła. Była bardzo gorąca. Znalazłem termometr; zmierzyłem Winter temperaturę.
            Czterdzieści stopni gorączki.
            Zeskoczyłem z drewnianego domku, po czym skierowałem się do łazienki brunetki. Włączyłem prysznic ustawiając wodę na jak najniższą temperaturę. Po chwili stałem na d brunetką.
- Winter. – usiłowałem ją obudzić.
- Co jest…- jęknęła.
- Chodź, musisz wziąć prysznic.
- Nie…najpierw muszę ugotować jajko. – uniosłem wysoko brew. Ewidentnie majaczyła. Była przytomna, bredziła, musiałem zbić jej gorączkę natychmiast. W końcu udało mi się namówić dziewczynę na prysznic. To że się zgodziła nie sprawiało że popędziła do łazienki sprintem. Trochę się nakombinowałem jak ją ściągnąć, bo brunetka nie miała siły sama stać.
            Stanąłem przed prysznicem. Korciło mnie, by powiedzieć aby się rozebrała, ale to nie była odpowiednia chwila. Winter naga, mokra…kurwa, bo mi jeszcze stanie. Wskazałem na prysznic gdzie wciąż lała się woda. Wsadziła rękę pod wodę i się cofnęła kręcąc wodą.
- Winter proszę cię. Wejdź do kabiny.
- Zmoczę ubrania. – kurwa. 40 stopni gorączki a ona się martwi o moje dresy. Ściągnąłem skarpety i koszulkę, po czym wszedłem pod prysznic wciągając za sobą Winter. Trzymałem jej nadgarstki w żelaznym uścisku bo chciała się wyrwać. W końcu się uspokoiła, objęła mnie w pasie kładąc głowę na mojej klatce. Musiałem ją podtrzymywać żeby nie upadła.
            Usłyszałem jak dziewczyna szlocha. Zacząłem ją głaskać po mokrych włosach.
- Cii…spokojnie Winter, wszystko jest okey. – szeptałem rozklejonej dziewczynie do ucha.
            Nie mogłem patrzeć na brunetkę w takim stanie. Widok płaczącej Winter przyprawiał mnie o dreszcze, to było coś okropnego. Kołysałem nami na boki.
            Nie zauważyłem kiedy brunetka zasnęła w moich rękach. Udało mi się ściągnąć z niej mokre ubrania, ubrałem ją dużą koszulkę z jej szafy, dopiero w tedy zdjąłem z niej bieliznę…kurwa Horan było patrzeć. Zaniosłem ją na kanapę pod łóżkiem, nie miałem siły wynosić jej z powrotem na jej budowlę, poza tym ściągnięcie kogoś ledwo kontaktującego z drewnianego podestu, a wepchnięcie nieprzytomnej osoby na coś takiego to dwie różne rzeczy. Zabrałem z jej łóżka kołdrę oraz zestaw poduszek, po czym ułożyłem dziewczynę wygodnie na jej kanapie.
            Po piętnastu minutach obserwowania Winter stwierdziłem, że nic jej się nie stanie jak zniknę z jej pokoju na piętnaści minut by się przebrać.

*Perspektywa Winter*
Rano obudziłam się otulona kołdrą…na kanapie. Dokładnie pamiętam, że zasypiałam na łóżku. Podniosłam się z  łóżka i rzuciłam okiem na pokój. Niall siedział na końcu kanapy oparty o ściankę budowli, z rękami założonymi na piersiach. Biedak spał całą noc, skopany przeze mnie na końcu kanapy.
            Podniosłam się z kanapy. Zauważyłam, że mam na sobie jedną z moich białych koszulek. Kurwa co działo się w nocy, przecież spałam w dresach Nialla. Chwyciłam koc w renifery i okryłam nim blondyna.
            Postanowiłam założyć swoje kapcie biedronki, w celu zejścia do kuchni. Tam zrobiłam sobie herbatę, kilka kanapek, z których i tak zjem tylko jedną bo gdy jestem chora nie mam apetytu, orz czekoladę z bitą śmietaną dla Horana.
            Wróciłam do pokoju. Niall siedział w takiej samej pozycji jak teraz, coś czuję że będzie go bolał kark. Odstawiłam tacę z jedzeniem na szafce pod telewizorem, po czym wdrapałam się na kanapę.
- Niall – szepnęłam szturchając go lekko.
            Chłopak nawet nie drgnął. Przewróciłam oczami. Przysunęłam się bliżej chłopaka, po czym popatrzyłam na jego śpiącą twarz. Szturchnęłam go po raz kolejny. Zrezygnowana usiadłam na jego kolanach. Mimo ciężaru mojego ciała chłopak się nie podniósł.          
            Gdy uważnie przyglądałam się twarzy Nialla, mój wzrok zatrzymał się na jego ustach. Bez zastanowienia położyłam dłonie na jego policzkach i wpiłam się w wargi śpiącego chłopaka. Zamknęłam oczy; poczułam jak dłonie Nialla zaciskają się na moich udach, po ty by poprawić moją pozycję. Siedziałam na nim okrakiem. Podniósł mnie po czym przysunął bliżej siebie. Znów te pierdolone motylki w brzuchu, miałam jakieś rozterki psychiczne, chciałam go całować a jednocześnie przestać, jednak to pierwsze przeważało, bez tego nawet bym nie zaczęła.
            W tym niesamowitym momencie do pokoju wparowała moja kochana mamuśka. –Wróciłam…Stanęła w drzwiach i uniosła jedynie jedną brew do góry. Założyła ręce na piersi, oparła się na biodrze. - Dla jasności, używajcie gumek bo nie chcę puki co być babcią, ewentualnie ginekolog i tabletki antykoncepcyjne. Dotarło? – zapytała.
            Zeszłam z blondyna, zakryłam swoje ciało kołdrą. Wiedziałam że na moich policzkach widnieją ogromne rumieńce. Schowałam twarz w kołdrze. Moja mama opuściła pokój zostawiając mnie na pastwę Nialla. Chłopak się tylko zaśmiał i pokręcił głową.
- Ładnie się rumienisz…jak się czujesz? – zapytał. – W nocy zrobiłaś niezłą jazdę. Musiałem cię pod prysznic wpakować.
- To dlatego jestem w tej koszulce i nie spałam tam. – wskazałam na sufit drewnianego domku.
- Tak, właśnie dlatego. Nawet zasnęłaś na stojąco pod prysznicem. I mówiłaś moje imię…
- Kłamiesz. – fakt mam tendencję do mówienia przez sen ale imię blondyna? Bez jaj.
- Nie, ZNÓW mówiłaś moje imię. – nacisną na słowo dające znać że zrobiłam to po raz kolejny.- na mojej twarzy pojawiły się kolejne rumieńce.
            Schowałam się pod kołdrę zakrywając całe swoje ciało.
- Hej, gdzie się chowasz kangurku. – chwycił mnie za kostki przyciągając do siebie. Ułożył moje nogi na swoich kolanach, po czym zaczął je łaskotać. Zaczęłam się kręcić. W pewnym momencie kopnęłam Nialla w brzuch. Zwinął się w kulkę.
- Jezu! Niall tak cię przepraszam. – znalazłam się przy chłopaku. – Coś ci zrobiłam?
            Zobaczyłam na jego twarzy głupi uśmieszek. Nie mogę wrobił mnie debil. A ja się wystraszyłam że coś mu się stało…znaczy, że coś mu zrobiłam. Walnęłam go w ramię.
- Jezu, debil. – usiadłam po turecku, plecami do chłopaka.
- Ej no weź nie obrażaj się. – burknął.
- To przynieś mi pianki, film z filmoteki w salonie i ciepłe kakałko. – odwróciłam się do niego.
- Jasne skarbie, jak sobie życzysz.

***
           
- Winter. – ktoś szturchnął mnie w ranę. – Nie było mnie kilka minut a ty zdążyłaś usnąć. – Niall trzymał jedzenie w rękach.
- Mhm…- burknęłam do poduszki.
- Chyba powinnaś iść do lekarza.
- Taaa, bo ja nie mam co robić, tylko szwendać się po szpitalu. – wychrypiałam
- I tak leżysz w domu. Ubieraj się, zawiozę cię od lekarza. Masz straszną chrypę, zarażasz wszystkich na około, jesteś zagrożeniem dla ludzkości.
- Czyli nie przejmujesz się mną, tylko resztą ludzkości. Super. – byłam dość pesymistycznie dzisiaj nastawiona.
- Nie marudź, ubieraj się, raz dwa. – zabrał mi kołdrę.
            Ubrałam się szybko. Na polu świeciło słońce jak to w kwietniu, naprawdę żałowałam że jestem chora, mogłam sobie pójść pobiegać a tak to tkwię w domu. Wzięłam ze sobą wszystkie dokumenty, jakieś pieniądze, chusteczki do nosa i leki przeciw bólowe. Rozsadzało mi głowę. Normalnie umieram.

            Wpakowałam się na tylnie siedzenia samochodu Nialla. Wyłożyłam się na  nich wygodnie i zasnęłam.


Do dupy nie umiem pisać perspektywy faceta, dodatkowo NIE WIEM KIEDY NEXT nie było długo bo jakbyście aska sprawdzali to byście wiedzieli że w bieszczadach byłam. Pozdro

22 komentarze:

  1. Jest genialny i dobrz piszesz jako facet ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ughh... Nie mow ze nie umiesz pisac Pov faveta!! Swietnie ci to wychodzi tak jak z reszta wtszystko inne ! Niall chlopie wdz sie w koncu okresl czego chcesz no !! Przepraszam za bledy ale na telefonie pisze. Na prawde cudowny rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna perspektywa Niall...
    Masz talent, rozdział genialny jak zwykle pozdrawiam i czekam na next...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak cos to to bylam ja nie chcąco kliknelam anonimka ;<

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :) czekam na następny . Uwielbiam tego bloga , na prawdę ,można strasznie uruchomić swoją wyobraźnię . Ale oni są słodcy ! To tak jakby Niall troszczył się o nią

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniaky rozdzial taki aww

    OdpowiedzUsuń
  7. Suuuuuuuper <3 ! czekam na next <3 :* !

    OdpowiedzUsuń
  8. Wooow! <333 już kocham Nialla i Winter, jako takich bo osobno też ich pokochałam!!! <333333 /Dudek

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dupy tylko świetne. Moim zdaniem umiesz pisać i tą i tą perspektywę i masz to CHOLERY TALENT !!!!!!!! I czekam na next <3 Nie ważne ile ale czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe co stało się Wii..

    Kocham to opowiadanie ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku! :o Znowu się pocałowoali!
    ZNOWU SIĘ POCAŁOWALI
    Z N O W U
    S I Ę
    P O C A Ł O W A L I
    ♥!

    OdpowiedzUsuń
  12. Awwww<3 Horan: skarbie ? No tak ma być.... Ten rozdziała był taki słodki ;33 /Ada.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niską masz samoocenę ; 0 świetnie piszesz :* czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaczęłam czytać Twojego bloga i jestem pod dużym wrażeniem :). Świetnie piszesz i muszę Ci powiedzieć, że podobała mi się perspektywa Niall'a ;). Czekam z niecierpliwością na kolejny <3

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć, zostałaś nominowana na: http://mysterious-zm.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń