środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 44

Rano obudziły mnie okropne promienie słoneczne, które oznajmiały mi, że pasowało by wstać. Dopiero po piętnastu minutach chowania głowy pod poduszką postanowiłam podnieść się z wygodnego materaca.
            Jakże wielkie było moje rozczarowanie, gdy obok siebie nie zobaczyłam blondyna tyko małą karteczkę. Było na niej napisane, że Niall i Blair poszli do szkoły, i że wrócą po południu. Zmięłam kartkę, wrzuciłam ją do kosza po czym wyszłam z pokoju poprawiając moje niesamowicie potargane włosy – jakby były natapirowane. Starając się nie wywrócić o żadne śmieci walające po podłodze, zeszłam do kuchni gdzie zastałam jeszcze większy syf niż w salonie i korytarzu. Usiadłam na wolnym krześle. Rozglądnęłam się na boki a gdy dostrzegłam butelkę niedopitej pepsi sięgnęłam po nią by następnie opróżnić ją do końca.
            Beknęłam głośno.
- Zalety bycia samej w domu. – wzruszyłam ramionami zadowolona. Wróciłam na piętro do łazienki by wziąć prysznic i dokładnie wyszorować swoje ciało. Owinięta ręcznikiem oraz z mokrymi włosami opuściłam zaparowane pomieszczenie. Usiadłam na łóżku rozkoszując się błogą ciszą, która panowała w zasyfionym domu.
            Powoli zaczęłam sobie odtwarzać wspomnienia z wczorajszego wieczoru. Impreza, Harry i Blair, Niall pyta się jak mi się podoba, Niall mnie unika, opierdalam Nialla, Niall się pyta czy będę jego i Niall mnie całuje. Uśmiechnęłam się szeroko. Poczułam motylki w brzuchu na samą myśl o tym, że blondyn jest moim chłopakiem.
            Usłyszałam jak dzwoni mój telefon. Najpierw pomyślałam o Horanie bo przez ostatnie dwa tygodnie jak jestem chora chłopak potrafił dzwonić na każdej przerwie w szkole sprawdzając mój stan zdrowia. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojej mamy. Dotknęłam opuszkiem palca zieloną słuchawkę po czym przyłożyłam telefon do ucha.
- Hej mamo…
- Winter, słuchaj coś mi wypadło, muszę zostać tu praktycznie do końca miesiąca. – powiedziała szybko a ja zmarszczyłam brwi.
- Przecież zaczął się maj. – oznajmiłam.
- Dokładnie. Polecili mnie kilu firmom i zlecono mi wykonanie dziesięciu logo na miejscu. Muszę tu zostać złotko, poproś Nialla żeby pozwolił zostać ci jeszcze miesiąc. – westchnęła. – Tak w ogóle to dzwoniła ciotka z Zelandii. Masz zadzwonić do niej bo jak nie to jest gotowa zrobić to o normalnej godzinie na ich czas czyli u ciebie to środek nocy.
- Pfff…super obudzi mnie i Nialla…
- Winter czy ja o czymś nie wiem.
- OprócztegozeNiallijajesteśmyrazemtonie. – powiedziałam bardzo szybko.
- Czekaj czekaj…Oprócz tego, że Niall i Ja jesteśmy raZEM! O MÓJ BOŻE!!!Nie wieżę. – zaczęła piszczeć do słuchawki. - No już Winter…wiem że chcesz to zrobić. – wyśpiewała do słuchawki.
            Westchnęłam bardzo głośno. Weszłam na łóżko.
- Tak! Jestem z Niallem!!!Boże jak się cieszę, uwierzysz w to!!! – zaczęłam skakać i piszczeć jak nienormalna. Zatrzymałam się gwałtownie. – Już ci lepiej?
- Winter, mogłabyś zachowywać się jak normalna dziewczyna a nie jak chłopczyca.
- Mamo! Ja nie jestem chłopczycą, która z nich zakłada sukienkę czy obcasy? Albo się maluje? Błagam żadna chłopczyca nie miałaby anoreksji – wyrzuciłam w górę ręce, jakby matka mogła to zobaczyć.
- No dobra, mogłabyś zareagować na związek normalnie.
- Zareagowałam na swój pierwszy związek tak jak chciałaś, teraz tańczę sobie w środku mojego serca a nie jak plastikowe debilki z mojej szkoły.
- Mówisz o Stelli? Taaa…dobra wygrałaś, tamte są tępe. – wiedziałam że wykrzywia swoje usta. – muszę kończyć. Pa złotko. – cmoknęła do słuchawki.
- Pa mamuś. – rozłączyłam się. Zaczęłam przeglądać swojego e-booka na telefonie w poszukiwaniu jakiejś fajnej książki do czytania. Mimo wszystko nic nie znalazłam. W końcu postanowiłam się ubrać. Znalazłam getry przed kolano oraz białą bokserkę, na to narzuciłam flenelową koszulę zostawiając ją rozpiętą. Włosy związałam w koka.
            Z nudów postanowiłam posprzątać cały dom. Kiedy udało mi się odgruzować kuchnię, znalazłam pięć transporterów na piwo. Okazało się że butelek jest dużo więcej niż miejsc w tych pojemnikach więc ułożyłam je z wierzchu. Złapałam za zielony worek na śmieci i ruszyłam do salonu.
            W tym pomieszczeniu śmierdziało powiem, nie mogłam tam wytrzymać. Otworzyłam wszystkie okna by móc wywietrzyć pokój. Zaczęłam zbierać śmieci do niebieskiego worka…zapowiadało się długie popołudnie.
***

- Winter. – poczułam czyjś oddech na swoim uchu. Burknęłam coś niewyraźnego i schowałam twarz w poduszki. – Kangurku wstawaj.
- Nie – burknęłam.
- No weź mam dla ciebie coś.
- Jak to nie jest ciepła Nowa Zelandia to tam są drzwi. – pokazałam palcem na oślep. - …a może tam? – wskazałam w drugą stronę.
- Jak nie chcesz pianek to…  
            Podniosłam się gwałtownie zabierając moje ulubione słodycze z jego ręki. Chłopak posłała mi uroczy uśmiech gdy wepchałam sobie piankę do buzi.
- Nie musiałaś sprzątać. – pocałował mnie w policzek siadając na kanapie.
- Nie musiałeś kupować pianek. – odpyskowałam.
- W piątek jest wycieczka…do muzeum sztuki …czegoś tam.  – machnął ręką.
- Widzę że zainteresowany jesteś bardzo. – przełknęłam jedzenie.
- Jak pojedziesz to może tak. – popatrzył na mnie.
- TAK! Pojadę tylko pozwól mi stąd wyjść bo zwariuję. Dwa tygodnie w tym domu to dramat! – krzyknęłam uradowana wyrzucając ręce w górę.
- Aż tak ci tu było źle?
- Zamknę cię w szafie na cztery dni a potem powiem że wychodzisz. – pokazałam mu język.
- Bez przesady.
- Moja mama mówiła, ja jestem uzależniona od ruszania się.
            Rzuciłam w Nialla poduszką i zerwałam się do biegu. Cały czas się śmiałam. Wylądowaliśmy w kuchni po przeciwnych stronach wysepki. Chłopak obrzucił kuchnie spojrzeniem i popatrzył na mnie.
- No chyba ci zapłacę za posprzątanie tutaj.- zrobiłam krok w lewo równo z Niallem
- Nie musisz. – znów wystawiłam mu język.
            Podbiegł do mnie i przerzucił sobie przez ramię. Zaczęłam się śmiać i bić go po plecach żeby mnie puścił. Niall otworzył drzwi do sypialni, rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie okrakiem. Zaczął mnie łaskotać a ja ledwo łapałam powietrze.
- Przestań! – wykrzyczałam przez śmiech. Normalnie popłakałam się. Blondyn przestał i pochylił się żeby mnie pocałować. Poczułam jego miękkie wargi na swoich ale bardzo, bardzo krótko, to było lekkie cmoknięcie. – Weź mnie pocałuj jak trzeba a nie kurde…- wykonał moje polecenie.
            Poczułam jak jego wargi napierają na moje. Nasze języki walczyły o dominacje ale końcowo to on przejął inicjatywę…znowu. Moje dłonie wylądowały w jego włosach niszcząc idealną fryzurę. Westchnęłam gdy przygryzł moją dolną wargę i pociągnął do siebie
            Nagle do drzwi do pokoju otworzyły się. Niall oderwał się ode mnie i oboje popatrzyliśmy w jednym kierunku. Blair uśmiechnęła się uroczo, rumieniejąc. Rzuciłam w nią poduszką z łóżka Nialla. Dziewczyna wycofała się z piętra.
-Na czym my to… - Blondyn chciał wrócić do całowania.
- O pianki! – usłyszałam z dołu.
- Nie! – krzyknęłam zrywając się na ratunek moich słodyczy.
- Jedzenie ważniejsze ode mnie. – usłyszałam jak Niall mruczy pod nosem, wiedziałam ze przewrócił oczami. Wróciłam do pokoju i stanęłam naprzeciwko Nialla, zaplatając ręce na jego szyi.
- Nie jest – cmoknęłam go w usta. – Ale to są pianki. – wybiegłam z pokoju, po czym przeskakując po dwa schodki znalazłam się na dole. Zatrzymałam się w salonie, moje ręce zwisały bezwładnie wzdłuż ciała.
- No nie no… - jęknęłam widząc pustą paczkę MOICH pianek. – bez jaj, zjadłaś wszystko?
- Też cię kocham. – pokazała mi język.        
- Blair jedziesz jutro na wycieczkę?
- A gdzie jest?
- Do narodowego muzeum sztuki. – powiedziałam opadając naburmuszona na kanapę. – odkupujesz mi pianki.
- Och no nie dąsaj się. Niall zrób coś z nią.  – wskazała na mnie. – jadę. Tak w ogóle, to jak macie zamiar zorganizować ten camping zaraz po wycieczce.
- Co jaki camping? O czym ja nie wiem? – popatrzyłam na Nialla opierającego się o komodę za kanapą.
- Wszystko w swoim czasie kangurku. – cmoknął mnie w policzek.
- Co wy tacy skryci…- Niall zaczął ubierać buty – Znowu mnie zostawiasz?
- Idę do Larry i Dylana, mają coś załatwić. – odparł. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale mnie uprzedził. – Tak, kupię ci pianki.
- Dziękuję. – Uśmiechnęłam się. Chłopak zostawił mnie ze swoją siostrą na pastwę losu.
- Dzwonimy do Lilah? Podobno jest o Geroge’a – młoda zaklaskała w ręce.
            Po pięciu minutach kliknęłyśmy na kontakt z Lilah i Skype zaczął łączyć z moją przyjaciółką. Na ekranie pojawiła się różowo włosa z szerokim uśmieszkiem.
- Boże tak tęsknię…muszę się z tobą spotkać.  – jęknęła.
- No wiem, ale w sumie jutro wychodzę z domu…nareszcie! Rozumiesz to…dwa bite tygodnie w domu…
- Tak pamiętam co odwaliłaś w Nowej Zelandii jak byłaś chora. – zaśmiała się.
- Co zrobiłaś? – zapytała Blair
- Upokorzyła się od co – odparła teatralnie Lilah.

- Ach zamknij się.



Wejście SMOKA! To ja śnieżka powróciłam sobie, mam nadzieję ze rozdział wam się podobał, mimo iż ja uważam, że jest do domy i krótki i taki ni jaki ale to nie ważne...przypominam o asku i hashtagu :* na TT. Jeżeli ktoś ma jakiś zajebisty pomysł do Violent to niech pisze na mojego maila : karola.piegza@gmail.com 
Proszę o komentarze i wasze opinie...oby były długie 
Kocham was - Śnieżka i company (czyli Julcia_

14 komentarzy:

  1. Tyle czekania, warto było! Czekam nn <3 cudowny rozdział taki hfrglfagcahcjtfxdfgfsxg

    OdpowiedzUsuń
  2. nhdivbfisdnbdhjvkx
    CUUUDOWNY!!!!!!!!!
    Xxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  3. OMÓJBOŻE !!
    Jaki zajebisty rozdział ! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :*. Już nie mogę się doczekać kolejnego ^^

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A może się w końcu dowiemy co się stało w Nowej Zelandii... kto wie..
    Rozdział boski <3
    Kocham ♥♥
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział boskie. !!! Nie własnie nie jest ni jaki jest ciekawy i bardzo mi się podoba :) Wg już nie mogę się doczekać co będzie na tym campingu ale coś czuję że nie będzie za fajnie. Wg co jeszcze Niall szykuje? Tak mnie wszystko ciekawi proszę szybko dodaj kolejny rozdział !!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny :D bardzo podobala mi sie ta cz. jak Wi rozmawiala z mama i ta niepodzianka Horanków to za pewne bedzie cos wystrzalowego :) życze duzo weny i pozdrawiam kochane <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej !!! NARESZCIE dodałaś mój kochany rozdział na który tak bardzo czekałam <3 *-* No normalnie cudo!!!!
    Kocham i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cud miód i malina . Jak zawsze super , z niecierpliwością czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny...
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam Cię do Liebster Award:
    http://you-were-pregnant-tlumaczenie.blogspot.com/2014/06/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaa omomom :* kochaaaaam <♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaaa mega zajebisty *.* nie moge sie doczekac nastepnego. Zycze weny / Horanowa xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg *ͺ* rozdzial jak zwykle zajebisty. Kocham tego bloga <3 kiiedy next? / Dusia xx

    OdpowiedzUsuń