środa, 2 lipca 2014

Rozdział 49

Siedziałam na kocu ułożonym na dość dużej skale. Oczywiście nie mogłam się kąpać bo z tą rozciętą stopą nie bardzo mogłam wejść do wody. Mój telefon zadzwonił dając znać, że mam obrócić się na brzuch. Jęknęłam gdy ktoś zasłonił mi światło.
- Co ty robisz? – zapytał, po głosie poznałam mojego chłopaka.
- Zmiana pozycji co trzy minuty zapewnia równomierną opaleniznę. A skoro nie wolno mi się kąpać, postanowiłam wrócić do opalenizny z Nowej Zelandii. – powiedziałam.
- Wygląda to nieco głupio. – zaśmiał się.
- Muszę się poświęcić.
            Nie odezwał się tylko, położył obok mnie trącając mokrym ramieniem. Dzisiaj mieliśmy się zbierać do domu, jakoś nie specjalnie uśmiechało mi się wracać do domu, ale chłopcy mieli kolejny wyścig, którego nie mili zamiar przegapić. Larra się tak napaliła, że siedział przy swoim motorze  już od dobrych godzin, mimo braku jakichkolwiek narzędzi. Dylan usiłował ją od tego odciągać ale jego siostrzyczka za bardzo się nakręciła.
- Musimy wracać? – jęknęłam. – Za dobrze mi tu.
- Mówi to mieszczuch, który jest po raz pierwszy na biwaku.
- Zamknij się dobra? – wypaliłam. – może mi się podoba?
            Dwie godziny potem wszyscy byli spakowani. Chłopcy wrzucili wszystko do bagażnika samochodu. Zajęłam swoje miejsce. Reszta naszej paczki oddaliła się w stronę motorów, które ukryli. Szczerze powiedziawszy nie chciało mi się wracać z wielu powodów. Jeden to szkoła, dwa to wyścig, a trzy to after party na które obiecałam Niallowi pójść. No tylko skakać z radości.

            Stukałam paznokciami o blat stołu w mojej kuchni. Mama powiedziała, że mogę nieco ożywić dom, bo zapłaciła rachunki, więc postanowiłam przesiedzieć czas wyścigu u mnie w domu. Zasadniczo to miałam się przygotowywać na imprezę, ale nie bardzo mi się chciało. Z początku dzisiejszego dnia obiecałam sobie, że nie będę się denerwować o tego debila ale jak widać pękłam.
            Zakończyłam sałatkę. Nałożyłam sobie trochę na talerz, wyjęłam chleb czosnkowy, który ułożyłam na białych tacach. Wzięłam sobie od niego piętkę po czym usiadłam na stołku i zaczęłam jeść swoją kolację. W trakcie jedzenia, bawiłam się telefonem i w galerii znalazłam całkiem fajne zdjęcie Dylana. Oczywiście jego mina była równie poważna co na poprzednim. Zmieniam sobie tapetę i w tym samym momencie do mojego domu wkroczyła Blair.
            Miała na sobie skurzaną spódniczkę nad kolano, bluzkę wykrojoną tak, że odkrywała jej pępek, ale plecy były już więcej zakryte niż brzuch. Na nogach miała koturny. Włosy zaczesała w wysokiego kucyka.
- Ty jeszcze nie gotowa?
            Pokręciłam przeczącą głową.
- Boże będzie fajnie, te imprezy są naj bardziej zajebiste ze wszystkich, na których ktokolwiek był.
- No nie wątpię. – mruknęłam przypominając sobie sytuacje jak na jednej imprezie była fontanna z wódką i Dylan postanowił się napić ze strumienia. Potem była walka na żarcie, granie w tchórza, grałam z Deanem, oczywiście on pękną mówiąc że nic mi nie zrobi, chujowo dobrali wtedy pary, potem wyzwanie czy całowanie, krzyczenie na całe miasto że jest się lesbijką w samej bieliźnie, z wibratorem w ręku a na sam koniec pocałowanie Larrę z języczkiem nie bardzo zniżyło moją reputację, stwierdzili że jestem ostro jebnięta. Nie miałam zamiaru całować Deana po raz dziesiąty tego wieczoru. To już by był szczyt chyba szczytów.
- No weź, idź się przebierz. Zrobimy cię tak, że - nie wierzę, że to mówię – wypaliła – że Niallowi stanie.
- A może nie chcę. – nadal grzebałam widelcem.
- Ta każda tego chce. – burknęła. – Nie chcesz się pieprzyć z Niallem?
- Nie. – odpowiedziałam prosto z mostu.
- Bo?
- Słyszałaś historię tych wszystkich panienek, które bzyknął? Raz i wypierdalaj. – już otworzyła usta żeby coś powiedzieć. – I nawet nie mówi mi, że taki nie jest, bo jest.
- No dobra poddaję się, ale impra to impra, nie musi cię bzyknąć ale wyglądać ładnie musisz.- pociągnęła mnie za rękę w stronę schodów.
            Jęknęłam kiedy wepchnęła mnie do szafy. Stanęłyśmy przed wieszakami. Kolejno pokazywała moje sukienki, ale na żadną nie mogłam się zdecydować.
- No Wii, bo nas zima zastanie. *
- No ubaw po pachy, patrz jak się śmieję, ha, ha. – warknęłam. W końcu znalazłam bufiastą sukienkę bez ramiączek, z paskiem w talii i dość szerokim kloszem. Siłą Bii zmusiła mnie do jej założenia. Znalazła mi baletki. Uśmiechnęłam się na samą myśl, że kiedy je ostatnio nosiłam było to trzy lata temu, kiedy jeszcze uważałam, że każde podwyższenie to zło.
            Wsunęłam je na stopy.
- Zadowolona?
- Zwiąż jeszcze włosy. – rozkazała.
- Nie. – wypaliłam odchodząc od toaletki.
- Bo?
            Wymamrotałam coś niezrozumiałego.
- Proszę?
- Niallzrobiłmimalinkę. – burknęłam po raz kolejny.
- Możesz wyraźniej?
- Niall zrobił mi malinkę. – wypaliłam wstając od toaletki. Sięgnęłam po mój telefon wsadzając go za pasek stanika.
- Mogłabyś to kiedykolwiek zostawić? – zapytała Bii, patrząc jak wkładam komórkę.
- Uzależnienie, inne telefony, mniejsze, trzymałam na biodrze pod materiałem majtek. – wyjaśniłam dziewczynie.
- Mogłam, żyć bez tej wiedzy. – zmarszczyła nos.
            Zeszłyśmy do mojej kuchni a ja postanowiłam dalej pogrzebać w mojej sałatce. Nie byłam w nastroju do imprezowania, nie specjalnie, ciągnęło mnie na tę imprezę.
            Blair wyciągnęła z lodówki sok pomarańczowy, po czym nalała go do dwóch dużych kubków. Wypiłam swoją zawartość duszkiem, uprzednio łykając lekarstwa na uspokojenie.
- Aż tak bardzo się denerwujesz?
- Aż tak bardzo nie chcę tam iść. – przewróciłam oczami. – Podejrzewam, że teraz wszystko będzie mnie mogło wyprowadzić z równowagi.
- Ubezpieczenie? – podniosła jedną brew.
- Dokładnie. –zaczęłam jeździć palcem wskazującym na około kubka.
            Po pół godziny czekania, do domu wkroczył Niall oraz Harry. Mój chłopak miał na sobie czarne rurki, białą koszulkę z dekoltem w serek oraz skurzaną kurtkę a do tego białe trampki. Włosy miał postawione do góry.
            Przywitałam się z chłopakiem. Harry zgarnął Bi na motor…czegoś ty się spodziewała? After party po wyścigu motocykli i wszyscy przyjadą samochodami? Było by dla ciebie zbyt pięknie. Usiadłam w samochodzie.
- Coś ty taka bez życia? – zapytał Niall.
- Jestem na lekach, działają dość mocno. – wyjaśniłam opierając głową o szybę.
            Po piętnastu minutach drogi znaleźliśmy się pod jakimś dużym domem. Ze środka dobiegała głośna muzyka. Z okien padały kolorowe światła, a na około całej posiadłości szwendali się ludzie, skąpo ubrane dziewczyny, młodzi motocykliści, bardzo wiele osób z naszej szkoły.
            Wysiadłam z samochodu. Weszliśmy do budynku i od razu masa osób obskoczyła mojego chłopaka, oczywiście ja odsunęłam się od całej tej zgrai, udając się na poszukiwanie kuchni. Znalazłam pomieszczenie po kilku sekundach ponieważ było ono umieszczone niedaleko wejścia.     
            Na blacie kuchennym walała się masa butelek po piwie, kartony po pizzy i wiele kulek z aluminium, za pewne po fast foodach. Usiadłam przy stole odnajdując jedną czystą szklankę, paczkę pianek…jesteś w niebie… i kawałek pizzy. Oczywiście zabrałam się za pianki, poprzednio wyciągając z pod taśmy stanika mój telefon. Zrobiłam zdjęcia na tumblr’a z podpisem „Gruba impra” a następnie je opublikowałam zdobywając kilka serduszek i reblogów.
            Poczułam pocałunki na mojej szyi. Lekko się wzdrygnęłam, po czym usłyszałam chichot Nialla.
- Będziesz tak siedzieć całą imprezę?
- Może? – uśmiechnęłam się przeglądając zdjęcia na instagramie.
- Hej Niall. – chłopak z zielonymi włosami wkroczył do kuchni. Spojrzałam na niego unosząc brew. Kto nie zna Nialla? Dobre pytanie kretynko.
- Hej Damon. To jest Winter Johnson, moja dziewczyna. – przedstawił mnie a chłopak spojrzał na mnie przekrzywiając głowę.
- Gdzieś słyszałem to nazwisko. – uśmiechnął się a ja uniosłam jedną brew.
- Raczej nie, wcześniej tu nie mieszkałam jestem z Nowej Ze…
- Zelandi! Już wiem. – wykrzyknął przypominając coś sobie. – Winter Johnson, ty jesteś dziewczyną od Deana, no nie źle, kto by pomyślał, że królowa torów z Nowej Zelandii zaszczyci nas  swoją obecnością. – kątem oka spojrzałam na Nialla, któremu powoli ciemniały oczy. – Prędzej bym pomyślał, że spikniesz się z tamtym debilem, ale ty i Niall? Z tego co opowiadał Dean to nie rozstajesz się z telefonem, w ogóle tyle o tobie opowiadał, zawsze po wyścigach w Abeerdenie jechaliśmy do jego willi i tam graliśmy…- szczerze powiedziawszy przestałam słuchać faktów o Deanie, które doskonale znałam. Spojrzałam na Nialla.

            O kurwa…




Z nudów zrobiłam zakładkę informowani, podawajcie tam swoje maile, proszę o komentarze :* 

21 komentarzy:

  1. Naprawdę bardzo dobry rozdział , ale musiałaś kończyć w takim momencie ? <33 Mam nadzieje że długo nie będziesz nas trzymała w niepewności <3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMFG !!!!!!!! to sie porobiło Wii mistrzyni Nowe Zelandi no nieźle xd czekam na next :D udanych wakacji

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wierzę, że przerwałaś w takim momencie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny ale czemu przerwałaś w tym momencie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do Liebster Blogger Award :)
    Szczegóły tutaj ---> http://onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com/2014/07/liebster-award-po-raz-trzeci.html

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurwa już się boję :o !! Ja chce następny!!! Nie dlaczego w tym momencie! kobieto błagam cię ! Why? Dobra nie zanudzam do następnego ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim momencie? :/. Boże... Oby za bardzo się nie pokłócili :(. Kocham ich <3. Jestem ciekawa co wydarzy się w następnym rozdziale, czekam z niecierpliwością :). Pozdrawiam kochana :*

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/ (już 48 rozdziałów)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech ona będzie z Damonem :*

    OdpowiedzUsuń
  9. musialas tak konczyc??*-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski ♥ komentarz Wii na samym końcu rozdziału mnie rozwalił ;) coś czuję, że będzie kłótnia :/ mam nadzieję, że nie będzie wielka, ale to okaże się w następnym rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I HATE YOU ! W takim momencie ? Omg. Nie no kocham cie i twojego bloga . Ale chce neext ! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. No akurat w takim momencie , jesteś okrutna ale i tak Cię kocham <3 Mam nadzieje ze długo nie będziesz nasz trzymała w niepewności <3 Czekam z niecierpliwością <3 Pozdro <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku świetny rozdział... Przerwałaś w takim momencie. Jestem ciekawa co zrobi Niall. Życzę weny xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jak zawsze świetny ;)) Tylko musiałaś przerwać w takim momencie ? ;** Jestem strasznie ciekawa co zrobi Niall . Czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  15. o jacież pierdziele WOOOOW :)
    jestem ciekawe co zrobi Niall <3
    z niecierpliwością czekam na next <3
    Aga xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Dean żyje?! Cały czas myślałam że jej strach przed motorem spowodowany jest śmiercią Deana. Źle myślałam. O kurwa Wii królową torów w Nowej Zelandii *.* Nie wierzę...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejciu zajebisty :D Dean żyje ? Ciekawe jak Niall zareaguje na to wszystko już nie mogę się doczekać next <33

    OdpowiedzUsuń