czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 18

Przeczytaj notkę pod rozdziałem

Weszłam pod gmach szkoły, a moje nogi same skierowały mnie do szafki, skąd wzięłam książki na pierwsze lekcje. Zaczynałam od matematyki z Harrym, potem fizyka z Niallem, dwa WF-y i biologia. Dzień zapowiada się bardzo wyczerpująco.
            Usiadłam w ławce nim dzwonek zdążył zadzwonić. Chciałam chociaż troszkę pouczyć się definicji na lekcję, więc zgryzając ołówek powtarzałam przeklęte formułki w głowie. Kto to w ogóle wymyślił, samo dodawanie i odejmowanie w zupełności by wystarczyło. Po chwili zobaczyłam Stylesa siadającego na krześle obok mnie. Podniosłam jedną brew do góry.
            Harry miał podkrążone oczy, bladą skórę, włosy roztrzepane we wszystkie możliwe strony i twarz bez wyrazu. Nie chcę być nie miła, ale wyglądał jak wrak człowieka. Już miałam się go zapytać co się stało, ale wraz z momentem gdy otworzyłam usta zadzwonił dzwonek a zaraz za nim do sali weszła matematyczka. Westchnęłam przeciągle i wyrwałam z zeszytu kartkę, bazgroląc na niej wiadomość.
Co jest? – popatrzyłam na chłopaka podsuwając mu kawałek papieru pod oczy.
Nic – napisał tak niedbale że ledwo się doczytałam.
Pierdol, pierdol, ja posłucham. ­– odpowiedziałam i przewróciłam oczami.
Blair nie odbiera telefonów, nie daje sobie tego wytłumaczyć.
Nie odbiera od wszystkich, Nialla spławiła zwykłym „pierdol się”. Powiedział, ze teraz się z nią nie dogadasz.
No to jak ja mam jej wytłumaczyć co się stało?!
Znajdziesz ją i powiesz prawdę czyli że miałam atak histerii, bo Niall mnie zabrał na wyścigi a ja panicznie boję się motorów. Ale pamiętaj, jak wyjaśnisz jej dlaczego boję się motorów to chyba ci coś zrobię.
Łapię. – nasza rozmowa dobiegła końca bo matematyczka wyciągnęła Loczka do odpowiedzi. Chłopak wrócił do ławki z D co oznaczało ze bardzo się przejął reakcją Blair. Usiadł na swoim miejscu i schował twarz w dłonie. Jak zaraz się nie uśmiechnie to go kopnę w dupę, jak boga kocham.
- Stary zrób coś z sobą, bo wyglądasz koszmarnie. – pochyliłam się nad ławką. Byłam miła, teraz przyszła chwila na szczerość, no bo heloł, jak codziennie odwraca się za nim milion dziewczyn to teraz zapewne spojrzy tylko jakaś sprzątaczka.
- Mhm…- ignorował mnie. Dzięki PRZYJACIELU.
- Musisz coś zrobić z włosami. – jęknęłam patrząc na jego czuprynę.
- Mhm…
- Zaraz przejadę cię walcem. – wypaliłam nieco zdenerwowana i szturchnęłam go w ramię co nie przyniosło oczekiwanych efektów. Kurde.
- Mhm…
- Harry, ty mnie nie słuchasz.
- Jestem zmęczony, nie spałem w nocy bo do niej dzwoniłem.
- Ty jesteś kopnięty. – walnęłam go otwartą dłonią w tył głowy. Pokręciłam głową i skupiłam się na tym co mówiła nauczycielka. Harry nie kontaktował całą lekcje co strasznie mnie denerwowało.  Ugh! Po chwili zabrzmiał zbawienny dzwonek. Wyszłam na korytarz z zamiarem poszukania Niall’a. Też się dziwię, że akurat jego, no ale cóż. Wrzuciłam książki do szafki i zaczęłam się przepychać między ludźmi. Chciałam chociaż znaleźć jego blond włosy, ale jak na złość nie widziałam ich nigdzie. Stanęłam na palcach. Nie jestem niska, ale jakimś cudem do naszej szkoły chodziły same olbrzymy. Przygryzłam wargę ze zdenerwowania. Przez chwilę szłam tyłem i wpadłam na kogoś wysokiego. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla.
- No znalazłam cię. – opadły mi ramiona i westchnęłam lekko.
- Szukałaś mnie? – zapytał zszokowany. Czyli nie tylko ja jestem tym zdziwiona.
- Tak, aż dziwne, ale musisz porozmawiać z Harrym. Widziałeś jak on dzisiaj wygląda?
- Coś konkretnie się stało?
- Dziewczyna. – no chyba nie powiem mu że Blair ubóstwia Harrego, a Styles jest zakochany w jego siostrze. Chyba że… - Ale mi się przypomniało. Ha no nie uwierzysz co za historia.
- Co takiego? – wiedziałam, że zainteresuję chłopaka. 
- Miałam kiedyś kumpla. Jego siostra zakochała się w jego przyjacielu, a on, jej brat się wściekł. – wzruszyłam ramionami. Wymyślanie bajeczek na poczekaniu, plus dziesięć punktów dla mnie.
- Nie rozumiem o co. Jakby Blair się zakochała, to odwaliłbym jej tylko pogadankę na temat niezaplanowanej ciąży. – no tak Niall musiał przejąć obowiązki matki i ojca. – No i ewentualnie nastraszył któregoś z moich przyjaciół, że jak wróci popłakana do domu, przez niego, to mu wjebię. Ale to tylko z ”przyjaźni”.
            Czyli Niall się nie wkurwi jak Harry i Blair będą razem. Znaczy dobrze by było, jakby najpierw byli razem, bo puki co Blair nie było nigdzie na horyzoncie, a Harry chodzi po szkole jak jakiś duch.  Wetchnęłam głośno.
- No dobra, idź szukać Harrego i przemów mu do rozsądku, ja spróbuję znaleźć Blair. – mruknęłam.
            Chłopaka nie było już po kilku sekundach. Zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony w poszukiwaniu blondynki. Gdzie ona się podziała. Przejechałam ręką po włosach. To nie jest normalne gdy znika się na dwa dni, a potem jeszcze w szkole cię nie ma. Stanęłam na palcach, gdy  gdzieś w oddali mignęła mi czupryna dziewczyny. Zaczęłam się przepychać w tamtą stronę torując sobie drogę łokciami i słysząc za sobą mnóstwo obelg i krzyków jak to ja nie chodzę. Sorry ludzie, ale to jest sprawa życia i śmierci. Gdy przepchałam się na kolejny korytarz Blair już nie było.
- Pfff…- wydęłam usta wzdychając trochę ze zdenerwowania a trochę ze zmęczenia. – No i dupa. – skomentowałam.
            Poszwendałam się jeszcze kilka minut po korytarzu, kiedy zadzwonił dzwonek. No to znowu idziemy przez ten korytarz. Ciekawe jak poszło Niallowi. Weszłam do klasy i zajęłam swoje miejsce, by po chwili obok mnie pojawił się blondyn. Popatrzyłam na niego.
- Jak ci poszło? – zapytałam szeptem, dodatkowo zakrywając ręką usta.
- Doprowadziłem go do normalnego stanu – wyszczerzył zęby, chwaląc się swoim wyczynem.
- To dobrze. – uśmiechnęłam się.
- Znalazłaś Blair?
- Miałam ją przez chwilę w polu widzenia, ale ją zgubiłam. Plus taki, wiem że jest w szkole.
- Mamy razem WF może się pojawi.
            Do sali wmaszerowała nauczycielka, oznajmiając że jest konkurs z fizyki. Szturchnęłam Nialla. Nich się zgłosi, dobry jest. Postukał się po czole a ja  przewróciłam oczami. Wiedzę trzeba wykorzystywać, a on kurde nic z tym nie robi. Pokręciłam głową, gdy nauczycielka zaczęła dyktować jakieś informacje. Spojrzałam na notatki Nialla. Rzadko można spotkać chłopaka który tak ładnie pisze. A kaligrafia blondyna była niesamowicie ładna.
- Winter, możesz mi powiedzieć o czym mówię? – zapytała pani profesor. Świetnie zaraz dostanę pałę. Przewróciłam oczami. To raczej nic nowego. Niall podsunął mi kartkę na której była odpowiedź. Szybko przeczytałam notkę na głos.
- Miałaś szczęście Winter, proszę uważać na lekcjach. – upomniała mnie. Upiekło mi się, dzięki Niallowi…znowu? Lekcja dłużyła mi się niemiłosiernie. Czekałam tylko na dzwonek, niech on już zadzwoni, błagam. No.
            W końcu bóg odpowiedział na moje modły. W szkole zabrzmiał dzwonek. Wyszłam na korytarz i skierowałam się do swojej szafki po strój na WF. Wyciągnęłam strój i zamknęłam drzwiczki. Koło mnie pojawił się Niall z Harrym.
- Co tam? – zwróciłam się do bruneta.
- Już lepiej. – przejechał ręką po włosach, które teraz ułożone wróciły na swoje poprzednie miejsce.
- Wydaje mi się że należą mi się podziękowania. – upomniał się Niall. – Znowu.
- Dziękuję.  – wypaliłam.
- Za co?
- Za uratowanie mi dupy na fizyce. – przewróciłam oczami. – Idziemy?
            Już mieliśmy się skierować do szatni WF, kiedy nasza uwaga została przeniesiona na grupkę śmiejących się dziewczyn. Śmiały się głośno i piskliwie, tak jakby właśnie opowiedziano najlepszy kawał na świecie. Mieliśmy iść dalej, gdy nagle ktoś zaczął się przedzierać na zewnątrz całego zgromadzenia, a tym kimś, okazała się… Blair. Po jej policzkach spływały łzy, a oczy były całe podpuchnięte. Blondynka zasłaniając sobie twarz pobiegła w stronę łazienki. Niall chciał za nią iść ale położyłam rękę na jego klatce piersiowej, dając tym samym znak żeby tego nie robił.
- Harry idź do niej. – rozkazałam.
- Ona mnie nienawidzi – mruknął, ale widziałam w jego oczach że już dawno rzuciłby wszystko i za nią pobiegł.
- A mnie gówno to obchodzi. Idź do niej. – warknęłam. Chłopak podążył śladem dziewczyny. Niall stał cały spięty i zaciskał swoje pięści ciskając piorunami w jakże inteligentne dziewczyny. W tedy zauważyłam, że w centrum tej grupki, ze śmiechu zwija się nie kto inny jak Panna Ruda Suka Stella. Zaraz się na nią rzucę, przysięgam.
- W takich momentach żałuję, że jestem facetem. – warknął Niall.
-  A to niby czemu?
- Bo nie mogę jej wpieprzyć. – wypalił cicho.
            Zaczęłam się zastanawiać nad jego słowami. W sumie on nie może jej uderzyć, ale… Odepchnęłam się od szafki i zdecydowanym krokiem podeszłam do Stelli.
- O kolejna sierota. Ty też chcesz żebym uświadomiła kim jesteś? – zaśmiała się a jej towarzyszki razem z nią.
- Coś mi się wydaje że trzeba cię sprowadzić do parteru. – syknęłam. Zwinęłam palce w pięść i przywaliłam dziewczynie w nos. Cios był tak silny, że dziewczyna upadła na ziemię. Rzuciłam się w jej kierunku aby uderzyć jeszcze raz ale Niall w momencie znalazł się przy mnie, po czym odciągnął moją osobę na bok.
*/Perspektywa Blair/*

            Po moich policzkach spływały czarne łzy, ubrudzone od tuszu. Z prędkością światła dobiegłam do łazienki i wpadłam do niej jak torpeda. Chociaż tyle w tym dniu dobrego, że byłam tu sama. Swoje kroki skierowałam do najbardziej schowanej kabiny w łazience. Zamknęłam drzwi i osunęłam się po ścianie, by usiąść obok muszli klozetowej. Zakryłam twarz dłońmi wybuchając jeszcze głośniej.
            Stella naśmiewała się ze mnie przy wszystkich uczniach, upokorzyła mnie na oczach całej szkoły, i to słowami, które wbiły się jak sztylet w moje serce. Czułam wstyd i poniżenie. Jedne z najgorszych uczuć jakie mogą towarzyszyć człowiekowi. A najgorsze było to, że widział to mój brat, Winter …i Harry. Zachłysnęłam się powietrzem, usiłując nabrać je do płuc.
            Nie wiem, czy siedzenie przez dwa dniu u Summer w domu, na łóżku i płakanie w poduszkę było dobrym pomysłem. Byłam wściekła, nie odbierałam telefonów, nie chciałam z nikim rozmawiać, nawet Summer spławiłam. Tak spławiłam moją przyjaciółkę.
            Oparłam głowę o ścianę starając się opanować mój szloch. Zakryłam usta dłonią, gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi do łazienki. Jeszcze tego mi brakowało, żeby szkoła zaczęła mnie nazywać beksą. Wstrzymałam oddech. Teraz wydać mnie mogło wszystko. Nieznajoma, jestem w damskiej łazience więc to na pewno dziewczyna, przemieszczała się cicho po toalecie.
- Blair? – usłyszałam zachrypnięty głos. Harry?! Co on tu do cholery robi. Zatrzymał się przed drzwiami mojej kabiny. – Otwórz, proszę.
- Zos…zostaw…m…mnie. – dławiłam się płaczem.
- Jezus, Blair otwórz te cholerne drzwi, bo jak nie to wejdę górą. – zagroził.
- Spadaj! – jęknęłam resztkami sił.
- Jak chcesz. – nie poddał się. Usłyszałam jak chłopak wdrapuje się po plastikowych drzwiach kabiny, a o chwili stał obok mnie. Kucnął, tak, by mieć twarz naprzeciwko mojej i spojrzał na mnie. Odwróciłam głowę w bok nie mogąc znieść widoku jego oczu, przy których zawsze miękłam.
- Blair, porozmawiajmy – poprosił, a jego głos rozsypał moje i tak połamane serce na jeszcze więcej małych kawałeczków.
- Nie chcę z tobą gadać. – wychlipałam.
- Jezus Blair, nie dasz mi się wytłumaczyć?
- Daj sobie spokój! – w końcu na niego popatrzyłam. – Po co się w ogóle wysilasz, nawet nie dałeś znać, że nie przyjdziesz. Co w tym trudnego napisać sms’a?
- Do jasnej cholery daj mi dojść do słowa! – krzyknął, a ja się wzdrygnęłam. – Przepraszam. – Jego głos od razu złagodniał. – Nie przyszedłem w piątek bo musiałem pomóc Winter. Niall zabrał ją na wyścigi, a ona dostała ataku paniki. Nie można było się z nią dogadać. Twój brat poprosił mnie, abym po nich przyjechał, nie miałem wyboru, musiałem im pomóc. Wii naprawdę boi się takich miejsc w jakie ją zabrał, ja wiem czemu i dlatego musiałem, po prostu musiałem.
- Dlaczego się boi? – szepnęłam opuszczając głowę w dół.
- Nie mogę powiedzieć, obiecałem jej.– mruknął cicho.
- Czyli to wina Niall’a? – zapytałam. Przetarłam rękawem oczy, brudząc przy tym całą bluzę.
- To nikogo wina Blair. Winter miała napad paniki, jakby ich ktoś stamtąd nie zabrał, nie wiadomo co by się mogło stać. Nie pamiętasz, co się działo z tobą? – przypomniał mi jak dostawałam napadów histerii po śmierci rodziców. O matko, już rozumiem.
- Pamiętam.
- Co nagadała ci Stella. – popatrzył na mnie, zmieniając temat.
            Pokręciłam przecząco głową. Nie powiem mu, nie jestem aż taka głupia. Chłopak usiadł tuż obok mnie, wzdychając głośno, po czym objął ramieniem moją sylwetkę.
- Blair, powiedz, proszę. – potarł moje ramię.
- Powiedziała…że jestem głupia, moja średnia to zaledwie 3 z hakiem, brzydka co potwierdza fakt, że żaden chłopak się za mną nie ogląda, wyglądam jak pokraka, że stereotypy o blondynkach można potwierdzić na mnie…jestem sierotą w czym miała racje, powiedziała, że ona nie rozumie jak w ogóle mogę być spokrewniona z Niallem. I że jestem nic nie warta. – dziewczyna powiedziała to dwa razy gorzej, ale postanowiłam pominąć wyzwiska jakimi mnie obrzuciła.
            Harry posadził mnie sobie na kolanach, a palcem wskazującym przytrzymał moją brodę tak, bym patrzyła w jego szmaragdowe tęczówki.
- Blair, jesteś jedną z mądrzejszych osób jakie znam, bardziej do życia przyda ci się matma, fizyka i chemia niż angielski i historia, a to właśnie te przedmioty zaniżają ci średnią. – zaczął. – Jesteś sierotą to prawda, ale masz wspaniałego brata nie zapominaj o tym, mimo że nie wygląda, martwi się o ciebie jak cholera, jak się nie odzywałaś przez te dwa dni, chłopak wyrywał sobie włosy z głowy gdy tylko w polu jego widzenia niebyło Winter. Stella gada głupoty, jeżeli twierdzi, że nie jesteś spokrewniona z Niallem. Czasem zachowujecie się identycznie, jak bliźniaki. Jesteś śliczna, piękna, mądra. Żaden z wymyślonych żartów o blondynkach nie opisuje twojej osoby. Jesteś warta więcej niż ta ruda suka…- Harry wyzwał dziewczynę od suk? To coś nowego. – Jesteś warta więcej niż one wszystkie razem do kupy wzięte…
- Dlaczego mi to mówisz? – przerwałam mu.
- Bo…- przybliżył swoją twarz do mojej, odgarniając kosmyk moich włosów za ucho – Mi na tobie - położył rękę na moim policzku i spojrzał w moje oczy, głośno przełykając ślinę. Denerwował się. Czułam jego ciepły oddech na swojej twarzy, a dosłownie kilka sekund później jego usta dotknęły moich. Byłam zaskoczona, ale właśnie spełniało się jedno z moich marzeń. Stado motyli wezbrało się w lot, tworząc przyjemne mrowienie w moim brzuchu – Bo mi na tobie zależy Blair.
            Uśmiechnęłam się delikatnie, pewna tego że na moich policzkach pojawiły się rumieńce, których pierwszy raz w życiu się nie wstydziłam.
- Ładniej ci jak się uśmiechasz, masz o tym nie zapominać. – przygarnął mnie do siebie, całując czubek mojej głowy.



Przy rozdziale standardowo pomagała mi Julka.
Tak więc skarby kochane, moje. Napisałam, że jestem chora, na asku, po czym dostaję kolejne pytanie o tej samej treści. Jeżeli będziecie pytać po kilka razy o to kiedy dodam rozdział, to będę tego nie robić a nuż widelec dokuczyć. Jestem wredna. Bardzo dziękuję osobie która zaspamiła mi aska do bohaterów, którzy nareszcie doczekali się pytań. I teraz tak, NIE WIEM KIEDY ROZDZIAŁ. I druga sprawa Jeśli chcecie mi pomóc, wysyłajcie swoje pomysły w pytaniach na asku. I jeszcze jedno. Skomentujcie tego posta plizzz, tylko weźcie napiszcie coś więcej niż "Świetny", "kocham" albo "nextt" bo jest to dla mnie jeden z przełomowych rozdziałów, i pisałam go mimo co kilkominutowego chewtania do kibla. Tak więc pozdrowienia dla was. <3 <3 <3

16 komentarzy:

  1. Ojejuniu jaki Hazz słodki, biedna Blair a Stella to suka. Wkurwia mnie ze ja nie moge. Cale szczescie, ze Winter jej przywalila, bo jak boga kocham jakoś bym sie tam do nich przeteleportowala i dostalaby odemnie. No rozdział jak zawsze genialny, nie wiem skąd masz takie ciekawe pomysly wiec niech cie nie opuszczaja :D dobra tak wiec czekam z niecierpliwoscia na to co bedzie sie dzialo dalej, zycze duzo weny i powrotu do zdrowia xx
    ~ Tori

    OdpowiedzUsuń
  2. No no no super rozdział. Szczerze mówiąc sama chętnie bym przywaliła tej... tej... (może zachowajmy cenzurę) Stelli. Brawo dla Winter ! A jeśli chodzi o Harrego i Blair to było naprawdę słodkie, chociaż miejsce wybrali sobie naprawdę ciekawe hehe :D Nie ma to jak wyznać komuś, że mu zależy w damskiej toalecie (brawo za pomysł). Cóż to chyba na razie tyle, a ! i szybkiego powrotu do zdrowia !
    Ps. Od dzisiaj postaram się komentować każdy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział Genialny <3 Zdrowiej Kochanie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rodzial jest super czeka nn <333

    OdpowiedzUsuń
  5. O MATKO.
    TO JEST GENIALNE!

    Heu heu heu! Stelli się należało. Szkoda tylko że Niall odciągnął od niej Winter :(.

    Ta scena Harrego z Blair była taka awwwww. Błagam niech oni będą razem! LOVE FOREVER ♥

    Pozdrawiam życzę weny i czekam na kolejny :*
    OlciaXX

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny genialny rozdzial ;) cale opowiadanie genialne! Znalazlam go wczoraj i mnie mega zafascynowal :) oczywiscie bede go czytac do samiuskiego konca, do ostaniej kropki <3
    P.S masz wielki talent, pokochalam Twoj styl pisania :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ♥ Harry i ..suka ? Świetnyyy ♥ czekam aż coś między Winter i Niallem sie cos działo ...

    OdpowiedzUsuń
  8. AAA cudo ! Dawaj dalej ! Ale ja nie lubię tej szmaty . Ale Harry i Blair bendą razem ?! Jeszcze raz CUDO CUDO CUDO ! Nie mogę się doczekać nexta !

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, dalejjj !
    Kiedy Niall i Winter się pocałują? ^^
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bosko piszesz... :D Oby tak dalej!! I zdrowiej :) Czekam na nn...

    OdpowiedzUsuń
  11. MATKO... ! JAKI TEN ROZDZIAŁ JEST DJDKJDDJJDJDJXJDK *-* OŁ SZIT, MADA FAKA. YEA !
    KURDE..
    ZDROWIEJ.
    NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ NASTĘPNEGO !

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny rozdział !! Bardzo mi się podoba :) Mam nadzieję, że Blair będzie z Harrym a Winter z Niallem kiedyś też xD Haha, czekam na następny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Wspaniale itp!
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna notka :)
    http://honeybloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń