sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 11

Weszliśmy do domu gdzie był tłum ludzi. Wszyscy pchali się na siebie, obściskiwali, obmacywali, jednym słowem ohyda. Niall ciągnął mnie za rękę między ludźmi a ja co chwila zarzucałam włosy na prawe ramię aby zasłonić szyję na której nie było już malinki. Po chwili staliśmy w salonie. Usiedliśmy na dywanie gdzie była postawiona wódka, i pusta butelka po piwie.
-Dobra! Kto gra? – krzyknął Harry.
            Niall podniósł moją rękę, dziękuję że mam coś do gadania. Harold obrzucił zebranych wzrokiem i kazał wszystkim usiąść w kółku.
- Gra prosta. Prawda, wyzwanie albo shot. Proste i logiczne. – Harry w mgnieniu oka wyjaśnił zasady gry i zakręcił butelką. Kolejno ludzie dawali wyzwania, jeszcze nikt nie brał schot’a. Nic trudnego. W końcu wypadło na mnie.
- Prawda. – powiedziałam pewnie.
- Dlaczego się przeprowadziliście? – Zapytała Perrie o ile dobrze pamiętam.
- Rodzice są grafikami komputerowymi, mały awans w dużej firmie. – odpowiedziałam i zakręciłam butelką.
            Zabawa toczyła się dalej, umieraliśmy ze śmiechu z wyzwań, po pół godziny kilku osobom znudziło się granie więc zabawa się zacieśniła. W końcu po raz drugi zostałam wylosowana.
- Co wiesz o motoryzacji? – zapytał Harry a ja zdrętwiałam na to pytanie. Uśmiech zbladł z mojej twarzy i napięłam wszystkie swoje mięśnie, to był odruch automatyczny.
- Wystarczająco dobrze by rozłożyć motor na części. – wysyczałam przez zęby.
W mojej głowie zapaliła się lampka „chcą wiedzieć coś o mojej przeszłości”. Teraz mogłam liczyć jedynie na shoty. Nastawiłam w telefonie w odtwarzaczy „Baby” tak że gdy będzie trzeba, jednym ruchem włączę dzwonek swojego telefonu. Rozluźniłam się nieco ale byłam pewna że jak na mnie wypadnie kolej, moje mięśnie napną się w brew mojej woli.
            No cóż, przez chwilę była fajnie, butelka omijała mnie szerokim łukiem – to dobrze. Ale nic nie trwa wiecznie. Butelka zaczęła trafiać co kilka razy we mnie. Powoli upijałam się, aż w końcu nie byłam w stanie wypić drinki.
- Prawda czy wyzwanie? – zapytała jakaś blondynka której ewidentnie nie znałam- to na pewno nie Perrie.
- Wyzwanie. – wybełkotałam.
            Akurat Niall gdzieś zniknął, więc musiałam sobie radzić sama, nawet na siedząco się kiwałam. Podpierałam się jedną ręką, a drugą dłonią trzymałam palec gotowy włączyć „baby”.
- Pocałuj Harrego.
- To nie jest dobry pomysł. – wypalił Harry.
- Oj no weź, jeden całus. – zaśmiała się.
- Daj sobie spokój. – do salonu wszedł Niall z niezbyt zadowoloną miną.
- Och dajcie spokój, nikogo nikt nie zabije, a oni się pocałują, przecież to nic nie znaczy. – kłócili się kiedy ja usiłowałam utrzymać równowagę na siedząco.
- No dawaj, Winter! – Harry z niechęcią się do mnie przybliżył już miałam go pocałować, kiedy nacisnęłam przycisk w telefonie. Po pokoju rozległo się „Baby” – Mój genialny dzwonek. Wstałam z ziemi i zaczęłam udawać że rozmawiam z mamą.
- Tak mami! – zapiszczałam do telefonu i zaczęłam chichotać. Wyszłam na świeże powietrze i oparłam się o drzewo.  Świat kręcił się niemiłosiernie, a mi się chciało śmiać, gdzie w tym logika? W końcu wybuchłam śmiechem. Mała cena a moje tajemnice.
- Jak się czujesz? – usłyszałam Nialla. Powoli opierając się  o drzewo odwróciłam moją osobę w jego stronę.
- O kurwa! Raz, dwa trzy…- zaczęła liczyć ile widziałam Niallów. – Boże, ile ciebie jest.
- Co jest tak ważne że to chronisz?
- Nic! – wyskoczyłam. – Dobra, coś tam jest, ale nie powiem. – boże mam za długi język, dlaczego się nie zamknęłam?! – Nie dobrze mi. – jęknęłam kiedy w moim brzuchu się zakotłowało.
- Oddychaj.
- To nic mi nie pomoże. – Zgięłam się w pół i zwymiotowałam.
            Niall doskoczył do mnie i chwycił moje włosy w kucyka. Mam deja vu. Znów to samo.
- Nigdy więcej się nie napiję. – jęknęłam między falami wymiocin. Czułam ciastka mamy wymieszane z alkoholem. Ta mieszanka powodowała ze chciało mi się rzygać jeszcze bardziej.
- A żebyś jeszcze dotrzymała tej obietnicy. – Chłopak głaskał mnie po plecach. – Koniec?
- Chyba tak. – zaśmiałam się.
- Chyba musisz iść spać. – wypalił Niall.
- Nie no, bez przesady, fajnie jest. – wrócił mi nastrój imprezowiczki.
- A chcesz znów puścić pawia?
- Nieeeee.
- To chodź do domu. – wziął mnie na ręce.
- Masz odrosty. – zauważyłam. – Po co się farbujesz?
- Bo nie podoba mi się brąz.
- Obrażasz moje włosy. – chwyciłam jeden z loków spoczywających na moim ramieniu.
- Ty masz śliczne włosy jeśli chcesz wiedzieć. – zaśmiał się.
- Dlaczego nie jesteś pijany? – zapytałam, bawiąc się jego włosami.
- Bo się hamowałem. Dla mnie ta gra to nic. – wsadził mnie do samochodu po czym zapiął mój pas. Zaczęłam się chichrać, kiedy uderzył głową o dach samochodu. Nie mogłam przestać. Śmiałam się w niebogłosy kiedy chłopak zajął miejsce za kierownicą.
- Ej piłeś nie powi…
- Winter, w stosunku do ciebie, ja nie wypiłem ani kropli.
            Znów zaczęłam się śmiać. Boże pójść na imprezę i nie wypić ani kropli? Co za idiotyzm.
- Tak…hahhahaha…się nie…hahhahaa…da! – udało mi się powiedzieć.
- Winter, da się, spróbuj zasnąć, bo w twoim stanie podróż przez pięć minut samochodem może nie być przyjemnym doświadczeniem.
- Dobra, dobra. – powiedziałam  końcu. Oparłam głowę o szybę i zamknęłam powieki. Niall miał rację, od jazdy zrobiło mi się niedobrze i ledwo hamowałam wymiociny. Ale dotarłam do domu. Udało mi się.
- No Kangurku, wysiadaj. – Niall podał mi rękę, ale nie ustałam na nogach. Niall przytrzymał mnie za łokcie w ostatnim momencie. – Dobra, podeprzyj się.
- A nie możesz mnie wziąć na ręce? – Jezus co ja gadam.
- Jak chcesz. – znów wziął mnie na ręce  zaniósł do pokoju.
            Rodzice spali, ewidentnie. Mama jak nie śpi to siedzi za zwyczaj przed laptopem bawiąc się swoimi programami, a tata ogląda mecze. Uśmiechnęłam się na samą myśl, że po raz pierwszy pójdę spać później niż mama. Ona jest pracoholiczką, tata za to zupełne przeciwieństwo. Nawet nie wiem gdzie się szlaja po południami.

***
            Tan dzień było do bani. Byłam na dość dużym kacu, rano dostałam opierdziel od mamy że przyszłam późno z imprezy, ojciec ma przyjść do szkoły zrobić wykład o grafice komputerowej. Nie wspominając już o jedynce z ostatniej kartkówki, którą urządziła nam matematyczka, Harry chciał mi pomóc ale zauważyła, ze ściągam więc o ”C”* mogłam sobie pomarzyć. A no i jeszcze Niall znów mi zrobił malinkę, ale czy to jest warte opisywania po raz kolejny? – nie sądzę.
            Szłam korytarzem, miałam kaptur naciągnięty na głowę, jeżeli jakiś nauczyciel złapał mnie i zobaczył jakie mam wory pod oczami to by pomyślał że mam podbite oko. Stałam obok mojej szafki kiedy na horyzoncie pojawił się mój ojciec. – Kurwa tylko tego brakowało. Zaczęłam się rozglądać, za miejscem gdzie mogłam się schować. I normalnie Bóg mnie posłuchał. Za regałem szafek były drzwi z napisem „Tylko dla personelu placówki”. Tak, tak, bo posłucham. Ruszyłam w ich stronę, wślizgnęłam się do środka i o dziwo wyszłam za szkołę. Byłam na tyłach budynku, między śmietnikami. Nie było źle. Jeden z kontenerów był zupełnie czysty i nowy. Wdrapałam się na bryłę plastiku i usiadłam na niej, ja sobie posiedzę, a ojciec niech robi co chce. 
            Siedziałam chwilę w ciszy kiedy drzwi gwałtownie się otworzyły. Okazało się że to Harry. Zdziwił się moim widokiem.
- Co ty tu robisz?
- Emmm…chyba jestem, ale nie jestem pewna. – zaśmiałam się.
- Nie o to mi chodzi, to miejsce zna tylko…dobra niech będzie. Elita. – oznajmił.
- Uciekam przed ojcem. Weszłam tu, żeby nie narobił mi siary. A ty?
- Uciekłem przed jakże wilce nudzącym wykładem na temat grafiki komputerowej. O ile wiem to nie jaki pan Johnson. – popatrzył na mnie a ja się zaśmiałam.
- Zejdź na chwilę. – poprosił, zeszłam z kontenera, a chłopak otworzył wieko i wyciągnął z niego czarny worek na buty. Wysypał jego zawartość. Papierosy i zapalniczka. Ciekawie.
- Palisz? – zapytałam.
- Generalnie z nas wszystkich nikt nie pali, ale tutaj każdy sięga po peta. Nawet Blair.
- Niall wie?
- Nie. – odparł. – Umowa między nami jest taka, że to co było tutaj zostaje tutaj. Wiesz ile te śmietniki słyszały? – wypalił. – Szluga? – wyciągnął  moją stronę papierosy.
- Pewnie. – nie zawahałam się.
- Paliłaś?
- Nie nałogowo. – usiedliśmy na śmietniku, po wrzuceniu do niego worka. – Tak jak wy, w sensie raz za czas. –włożyłam szluga do ust i przybliżyłam do zapalniczki, którą trzymał Harry.
- Mówisz że nic stąd nie wychodzi?
- No. Chcesz się wyżalić?
- I to jak. – oznajmiłam i opowiedziałam chłopakowi co działo się w Nowej Zelandii

***
- Woow. Książkę o tym napisz. – zaśmiał się.
- Gdyby to był takie proste. Stary moje życie jest pogmatwane. – również się uśmiechnęłam.
- Było. – poprawił mnie.
- No nie wiem, co mi Niall zgotuje. – mruknęłam ponuro.
- Ja też nie wiem. Pojawiłaś się i normalnie coś mu się stało. Gość chodził każdego wieczoru na panienki, a teraz trzyma się tylko i wyłącznie ciebie, co jest nienaturalne. – wypalił.
- A tak z innej beczki. Jak idą korki z Blair?
- Nie jest źle…drobne błędy w obliczeniach, dlatego wszystko zawala, w algebrze notorycznie, zapomina o znakach dodatnich i ujemnych. – podrapał się po głowie.
- No to chyba dobrze.
- Nawet bardzo, lepiej niż z tobą.
- Dzięki kurde, pomogłeś. – udałam obrażoną.
- Oj no nie dąsaj się.
            Usłyszeliśmy dzwonek, zeszliśmy ze śmietnika i weszliśmy na korytarz szkolny.


Dobra może jakoś specjalnie długaśny nie jest ale na pewno do krótkich nie należy. Sorry że nie dodawałam, ale była wywiadówka i tak mnie zeżarł stres że wylądowałam u lekarza, bo mnie brzuch bolał. 
Druga sprawa - komentarze. Nie żebym narzekała, ale kurcze jeszcze kilka rozdziałów temu było 18 a teraz nawet 10 nie ma, to strasznie dometywuje :(
Zapraszam na aska postaci, bla bla bla, no dobra ja spadam do następnego
 STO LAT HAROLDZIE EDWARDZIE STYLES


9 komentarzy:

  1. Pierwsza! <3

    Ooooooo matulu kocham to opowiadanie, jest mega świetne, zajebiste, no i w ogóle naaajlepsze! :3

    Ciekawe czy Niall czuje coś głębszego do Winter, czy tylko zamierza ją zaliczyć :D
    Ciekawi mnie sytuacja Harrego i Blair. Bo w sumie nie wiadomo co tam między nimi rośnie... bez skojarzeń xD

    A więc, czekam na nexta, na dedykację w końcu no i życzę weny! <3

    Najleszego Styles <3

    Kooooooocham ~gabcia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem strasznie ciekawa przeszłości Winter, może okazać się naprawdę świetnym wątkiem. Rozdziały są świetne i kocham je czytać. Jesteś wspaniała. Czekam na kolejny z niecierpliwością i wszystkiego najlepszego Hazz <3 Buziaki xoxo
    ~Tori

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na następne rozdziały♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział czekam na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. SUPER ♥ ♥ :*

    OdpowiedzUsuń
  6. MMmmmmrrrr.. Cudowny. xd
    Czekam na następny. Prosze szybko! TAK BARDZO hahah <3 /Miii

    OdpowiedzUsuń