poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 2

Chwyciłam swoje różowe słuchawki z małym napisem sony, po czym nasunęłam je na głowę. Uklęknęłam przy skrzyni umieszczonej pod budowlą na której stało moje łóżko. Uchyliłam wieko i wyciągnęłam z niej stabilizator na kolano po czym nasunęła go na nogę. Pomachałam kolanem. Jak zwykle nie czułam różnicy, ale wolałam nie narażać się gniewowi mojej matki, która bardzo przejmowała się moim zdrowiem. Zbiegłam na dół. Usiadłam przy stole i wzięłam płatki od mamy.
- Nie mów że idziesz biegać. – poprosił Ojciec.
- Tak idę. – uśmiechnęłam się. – Blair, mnie prosiła, abym z nią pobiegła.
- Winter, podejrzewam że twoje kolano tego nie wytrzyma. – jęknęła mama podając mi śniadanie.
- Mamooo. – jęknęłam. – Wiesz dobrze że mnie nosi, jak się nie przebiegnę. A że nie mogę uprawiać gimnastyki, to zostaje przy bieganiu. – powiedziałam.
- A ten twój skateboarding? – zapytała. Chciała abym nie przeciążała kolana.
- Mamo, każdy sport, będzie uszkadzał moje kolano, to że od roku jeżdżę na desce, nie wynikło chyba z tego że jest to bezpieczne. – zaśmiałam się.
- A z czego?
- Że jest to środek transportu, i to lubię. – szybko zjadłam śniadanie. Związałam włosy w wysokiego kucyka. Znalazłam adidasy, grubą bluzę i frotkę na rękę. Wyszłam na dwór gdzie miała czekać gotowa Blair. Blondynka stała przed furtką, a gdy mnie zobaczyła pomachała mi radośnie.
            Stanęłam tuż obok niej.
- Masz jakąś trasę?
- Taką krótką. Tylko 3 kilometry.
- Trzeba coś dłuższego opatentować, może by tak godzinka biegu, no to 13 kilosów było by odpowiednie. – powiedziałam do niej wiążąc buta.
- Mówisz? Nie myślisz że to za dużo?
- Kiedyś biegałam więcej, aby utrzymać formę. Teraz już nie muszę, więc biegam tylko 13, ale wydaje mi się, że mogę trochę odzyskać dawne sprawności, więc jak będziemy zwiększać powolutku dystans to będziemy mieć kondycję jak ta lala. – zaśmiałam się.
- Jak mój brat. Boże, on spędza czas w kilku miejscach. Kluby, szkoła, praca, siłownia i raz dziennie w domu. – zaśmiała się.
- Masz słuchawki?
- Mam. – pomachała mi kolorowym kabelkiem z dżekiem.

***
- Wow! – krzyknęła Blair przy mojej furtce. – To było coś, chyba przebiegłyśmy więcej niż normalnie.
- Ty, przebiegłaś więcej niż normalnie. Ja przebiegłam mniej. O 3 kilometry- oparłam się o ścianę i przy pomocy jednego ćwiczenia zaczęłam rozciągać mięśnie w nogach. Blair dołączyła do mnie. Po chwili weszłyśmy do kuchni i nalałam nam po dużej szklance wody.
- Nie połykaj. – powiedziałam. Wypłukałam usta z flegmy i splunęłam do zlewu.
- Dlaczego?
- Bieg daje nam kondycję, ale też spalamy. Napij się dopiero po prysznicu. Organizm zużyje zapas energii umieszczonej w ciele, a nie z te co mu właśnie dostarczysz – wyjaśniłam.
- Co miała z biologii?
- Dwa. – wzruszyłam ramionami. – W szkole uczyłam się na zasadzie, byle by zdać. – powiedziałam beznamiętnie.
- Ale musiałaś mieć z czegoś dobre oceny. – powiedziała.
- No miałam z chemii i WFu.
A z tego co mówiłaś to jakie przedmioty wybrałaś*?
- Eee…ścisłe. Mam Chemię, Fizykę, Biologię i WF.
- Ale nie masz z nich dobrych ocen.
- Jak się pouczę. Chemia jest prosta. Jakoś łatwo mi wchodzi. Nie uczę się w domu tylko na lekcji. – powiedziałam.
- To wiele wyjaśnia. Dobra spadam się wykąpać, przyjdę do ciebie wieczorem. – zaśmiała się na myśl o zbliżającym się sylwestrze.
 - Do zobaczenia. – pomachałam jej jak wychodziła przez taras.

***
Stanęłam przed lustrem. Obróciłam się po czym uśmiechnęłam się zadowolona. Popsikałam jeszcze swoją szyję różową pumą. Miałam na sobie czarną sukienkę po uda, czarną kamizelkę z imitowanym futerkiem i portowe koturny. Wszystko prezentowało się bardzo fajnie na mojej szczupłej sylwetce. Wyszczerzyłam swoje śnieżnobiałe ząbki i wyszłam z pokoju. Rodzice od dawna byli na innej imprezie więc mogłam wyjść bez ich wiedzy. Wyszłam na ulicę i skierowałam się pod dom Blair, która pokazała mi gdzie mieszka podczas biegów. Wślizgnęłam się do środka i od razu spotkałam szaloną blondynkę, z nieco wyższą brunetką. Dziewczyny podeszły do mnie.
- Super, że przyszłaś! – Blair przekrzyczała muzykę, która dudniła w całym domu.
- Jestem Summer! – krzyknęła brunetka i podała mi dłoń, na której były miliony bransoletek.
- Ja Winter! – okrzyknęłam i wybuchłyśmy śmiechem. No tak Summer i Winter.
            Weszłyśmy do kuchni gdzie Summer stanęła przy drzwiach a Blair podeszła do lodówki. Summer stała i co chwila sprawdzała czy ktoś idzie. W kuchni nie było tak głośno, mogłyśmy zniżyć rozmowę na normalny poziom głośności.
- Co tak czatujecie?
- Wiesz, ja w stosunku do was mam 17 lat i nie mogę pić wina. Jakby się Niall dowiedział to by mnie zabił. Znaczy nie zabił, ale uziemił do końca życie. Niestety ma taką władzę więc wolałabym aby tu nie przylazł. – powiedziała i rozlała wina do kieliszków. – I jak? – skierowała pytanie do Summer.
- Puk co, jest czystko. – wszystkie wzięłyśmy po kieliszku wina. Powoli wzięłam łyk.
- Bardzo dobre. – uśmiechnęłam się.
- Wiadomo. Dobra zwijamy się do pokoju. – Blair, chyba miała opatentowane o od lat. Szybko przeszłyśmy przez korytarz, na którym roiło się od obleśnych par, które nie wstydziły się macać swoje ciała w miejscu publicznym. Fuj. Zamknęłyśmy białe drzwi w wskoczyłyśmy na łóżko z kieliszkami wina.
- Nie ma jeszcze dwunastej, ale za nowy rok. – zaśmiała się Blair i lekki brzęk szkła rozniósł się po pokoju.
- Dość duża impreza. – stwierdziłam.
- Boże, on nigdy nie może zaprosić pięciu znajomych tylko kurde całe miasto. To jest męczące. Nie wspominając już o tym, że od kilku lat normalnie nie zamieniliśmy zdania. Albo kłótnia, albo monosylaby. – zauważyła ze smutkiem.
-Nie przejmuj, się. Kiedyś zmądrzeje.
- Obawiam się że nie. – westchnęła. – Ej mogę się pobawić twoimi włosami?
- To znaczy?
- Wyprostuję, albo pokręcę, zrobię pasemka.
-Pasemka? Czemu by nie. – uśmiechnęłam się. Rozsiadłam się na łóżku. Blair pobiegła od szafki i wyciągnęła ogromne podło z akcesoriami fryzjerskimi. Summer owinęła mnie ręcznikiem, aby nie ubrudzić mi sukienki. Spięły mi włosy u góry i zostawiły tylko te na karku.
- Tu z tyłu zrobimy ci białe pasmo włosów, będzie fajnie wyglądać. Takie w sam raz do twojego imienia. – oznajmiła Blair i zabrała się do pracy. Siedziałam prosto przez pół godziny. Dziewczyny wyprostowały moje włosy, oraz zrobiły mi dwa białe pasemka, jedno zaraz przy czole, a drugie, tak jak mówiły, na karku. Podeszłam do dużego lustra.
- Świetnie!
-Dobra ja muszę siku. – powiedziała Blair i skierowała się do drzwi.
- Zaczekaj idę z tobą. – podbiegłam do niej.
- Ja zostanę. – oznajmiła nam Summer.
            Łazienka umieszczona była na dole, w pobliżu korytarza prowadzącego do kuchni. Blair oznajmiła mi że, idzie pierwsza i zamknęła się w małym pomieszczeniu. Oprałam się o ścianę i zgięłam jedno kolano w nodze opierając stopę o ścianę. Moje oczy skakały z osoby na osobę. Większość dziewczyn przypominała dziwki, faceci wyglądali o niebo lepiej ale co drugi miał w spodniach erekcję więc starałam się odwrócić głowę w inną stronę. Mój wzrok zatrzymał się na wysokim chłopaku. Miał włosy postawione do góry i ewidentnie je farbował ponieważ brązowe odrosty . Oczy były niebieskie jak morze, wysoka postura, szerokie ramiona. Miał na sobie biały podkoszulek z dekoltem w serek, czarne rurki i białe supry. Wyglądał zjawiskowo. Nagle zaczął iść w moją stronę. Noga która oparta była o ścianę wylądowała z powrotem na ziemi. Stałam lekko sparaliżowana strachem. Chłopak szedł przez ciebie, i wszyscy odsuwali się z jego drogi. Stanął przede mną i uśmiechnął się tajemniczo. Przełknęłam głośno ślinę. Stał blisko, za blisko. Objął mnie w pasie i przysunął do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Strach paraliżował moje ruchy, nie mogłam się ruszyć. Przygryzł moją skórę na szyi i zassał ją. Jęknęłam cicho a chłopak się uśmiechnął. Po chwili dmuchnął w świeżo co zrobioną malinkę i zbliżył usta bo mojego ucha.
- Jesteś moja. – szepnął. Miałam zamknięte oczy. Kiedy je otworzyłam chłopaka nie było.
            Byłam lekko zaszokowana tym co stało się kilka sekund temu.
- Winter, teraz ty. - oznajmiła Blair wychodząc z łazienki. – Hej, ziemia do Winter.

- Eeee…wiesz co…-patrzyłam się w głąb korytarza. - …ode chciało mi się. Chodźmy na górę.


*Polacy wyjeżdżający do Anglii do Colegu(u nas liceum)mają sześć przedmiotów. Obowiązkowy Matematyka, Angielski i Polski trzy pozostałe sami sobie wybierają. Nie wiem jak działa ten system dla anglików, podejrzewam że wybierają cztery przedmioty. Każdy ma swój indywidualny plan lekcji.

Dodaję rozdział, nie wiem kiedy dodam next bo nie mam nic napisanego a tak wgl to jestem zdruzgotana i płaczę bo DARK 


8 komentarzy:

  1. Genialny rozdział :D Ja przez Dark miałam załamanie i w szkle wszyscy mnie pocieszali :") Tak samo jak skończył się twój wcześniejszy blog :) Kocham czytać to co piszesz :D Pozdrawiam i DUŻO WENY :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej mam nadzieje że dodasz szybko bo umrę śmiercią natychmiastową.
    Akcja się rozkręca pojawia się Niall ♥ czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! <3 Kocham twojego bloga i opowiadanie więc pomyślałam, że nominuję Cię do Liebster Award!!! :D Więcej informacji na moim blogu http://shadow-dark-niall-horan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak mam w prywatnym liceum w klasie maturalnej, polski, matma i angielski (ewentualnie niemiecki albo francuski jeżeli będzie go zdawać na maturze), z czego musimy mieć co najmniej dwa przedmioty rozszerzone, i mogą to być przedmioty wyżej wspomniane, do czterech. Także coraz bliżej nam do systemu edukacyjnego z Wysp :D

    OdpowiedzUsuń