środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 1

Obudziło mnie to cholerne pikadło. Powinno się zabić, wynalazcę budzika. Po co to wynaleźli skoro żaden człowiek na świecie go nie lubi. To nie ma sensu. Podeszłam do lustra i pierwsze co zobaczyłam to afro na mojej głowie. Moje włosy nie lubię być ułożone podczas snu więc wyglądałam jak czarownica. Owinęłam się w koc z reniferami i zeszłam na dół. Znalazłam karteczkę na stole.
Skarbie jesteśmy na zakupach, wrócimy wieczorem, rozumiesz, trzeba zaopatrzyć dom do reszty.
Mama i tata.
No tak. Śniadanie świąteczne spędziłam na lotnisku. No cóż. Skoro wybrali taki a nie inny termin. Sądziłam że w święta sklepy nie będą czynne, no ale to jest Londyn. Tu zawsze się coś znajdzie. Usiadłam w salonie i chwyciłam jabłko. Wbiłam zęby w soczysty owoc po czym uruchomiłam telewizor za pomocą pilota. Od kilku dni czułam się paskudnie. Nagła zmiana klimatu źle na mnie działała. Miałam zakatarzony nos i podkrążone oczy. Nie mogłam spać, mimo tego że urządziłam pokój tak by przypominał mi całkowicie mój kraj. Trofea z zawodów gimnastycznych, medale, zdjęcia z przyjaciółmi, pamiątki. Nic nie pomagało. Dałabym sobie uciąć rękę ze mój pokój jest najbardziej "słonecznym" miejscem w Londynie. Tak właśnie. Jeszcze kilka dni  i witaj nowa szkoło. To jest coś o czym marzę. Wolałabym zacząć chodzić od początku nowego roku. Nie byłabym takim dziwolągiem jak teraz. A tak to będę postrzegana za ludka z kosmosu. Po prostu świetnie.
            Usłyszałam dzwonek do drzwi. Kto śmie, mnie nachodzić, w dni świąt, gdy mam ponury nastrój z powodu przeprowadzki. O ciągle wstałam z bardzo wygodnej kanapy i skierowałam się do drzwi. Ktoś bardzo wkurzył się na dzwonek bo bez przerwy go wciskał.
- Idę no! – krzyknęłam i od kluczyłam drzwi.
            W przejściu stała drobna farbowana blondynka z niebieskimi oczami. Miała lekko zaróżowione policzki i szeroki uśmiech. Wskoczyła do domu. Szybko zamknęła drzwi. Dała mi tackę z babeczkami. Wyglądały apetycznie.
- Jestem Blair Horan. Mieszkam trzy domy stąd. – uśmiechnęła się. – Nareszcie ktoś bliski mojemu wieku w okolicy. Jest jeszcze Summer ale ona mieszka daleko. Niestety. - mówiła chaotycznie podążając a mną do kuchni. Postawiłam wszystkie babeczki na zdobnym talerzu nalałam mleka do szklanek i wskazałam jej na krzesło naprzeciwko mnie. – Ale w sumie fajnie ze będę miała kogoś pod ręką, tak się cieszę. Tak więc jak ci się podoba w Londynie…yy…jak masz na imię.
- Winter. – odparłam a ona się zaśmiała.
- A moja przyjaciółka to Summer. Beka jak rzeka. Skąd pochodzisz?
- Z nowej Zelandii.
- Masz na imię Winter, pochodzisz z Nowej Zelandii i przeprowadziłaś się na inną cześć globu boo…
- Tata dostał awans.
- Wow. Mocno. Ja nie mam rodziców. Mieszkam z bratem. Jest straszy ode mnie o dwa lata ale jest pełnoletni dlatego może się mną opiekować. Do stłaszny dupek. Mófie si. – wepchała sobie babeczkę do ust. Połknęła to co miała w ustach. – Wyrywa laski, potem je zalicza i zostawia. Na szczęście w weekendy daje sobie siana i nikogo u nas nie ma. Tego bym nie zniosła. Spróbuj z białym kremem pycha. Sama robiłam. – powiedziała. – Jak podoba ci się w Londynie?
- Nie podoba mi się. – westchnęłam.
- Poważnie? Miliony osób chce się tu przeprowadzić a ty nie chcesz? Miazga. Też jestem nie tutejsza, jestem z Irlandii. Ale mieszkam tu już kilka lat więc znam okolicę. Właśnie, wpadniesz na sylwestra? Proszę. Nie będę siedzieć sama w śród tych gołych bab co przyjdą do mojego braciszka.
- Nie wiem.
- Winter to dobra okazja by się pokazać na mieście. Będzie fajnie. Mówię ci. A jak nie to zamkniemy się w moim pokoju i nikt do nas nie wejdzie.
- Blair, nie że ciebie nie lubię, ale poznałam, cię dosłownie pięć minut temu. – lubiłam ją ale nie byłam pewna co do sylwestra.
- Dobra, mamy 48 godzin do Sylwka. Poznasz mnie i spędzisz jedną nockę u mnie. – oznajmiła. – Dwadzieścia pytań. Albo więcej.
- Okey. Wiek?
- Mam siedemnaście lat.
- A ja osiemnaście. – uśmiechnęłam się.
- W takim razie moja kolej. – uśmiechnęła się. – Eee Ulubiony sport.
- Gimnastyka sportowa i bieganie. – nie stosowałam się do zaleceń lekarza. Odkąd dostałam stabilizator na kolano biegałam ile wlezie żeby utrzymać formę.
- Ja też lubię biegać. Przebiegniesz się ze mną? Wieczorem?
- Blair…
- Tak wiem, prawie się nie znamy. – gadałyśmy kilka dobrych godzin. Dziewczyna była prze zabawna. Polubiłam ją mimo tego że była młodsza o rok. Była zabawna. Ciągle opowiadała co się dzieje w jej nienormalnej szkole i jakie towarzystwo się trzeba wbić żeby jej nie ruszyli. Co chwila wspominała coś o swoim bracie. Chyba jej imponował. Mówiła że go nienawidzi a raz że jest kochany i bardzo się nią opiekuje. Zjadłyśmy wszystkie babeczki. Postanowiłam zaprowadziłam ją do mojego pokoju. Gdy zobaczyła co mam wstawionego opadła jej szczęka.
- O boże to jest odlotowe. Ale czemu masz coś takiego?
- To było w małym pokoju w starym domu. Pokój był mały ale wysoki, podobało mi się to więc postanowiłam to zabrać ze sobą. – uśmiechnęłam się. – Chodź poklepałam miejsce na kanapie.
- To jest super. – szczerzyła zęby do wszystkiego.
- Wiesz co? Przyjdę na Sylwestra, pod jednym warunkiem. Nie odstępujesz mnie młoda na krok, drugi. Pomożesz mi się ubrać.
- Jasne! – zaklaskała w ręce.


12 komentarzy:

  1. Kocham Twoje poczucie humoru. Ożeń się ze mną. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah sorry ona jest juża zajęta przeze mnie xD Super rozdział :*

      Usuń
  2. Jak obiecałam jestem, pierwszy rozdział jest naprawde super z resztą prolog też był niczego sobie :) Pozdrawiam xx
    ~Tori

    OdpowiedzUsuń
  3. no i świetnie się zapowiada :)) B. trochę taka szalona, ale lubię ją :D
    cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja cie *. *
    Kocham to, tak samo jak Mentalist, nie mogę doczekać się nexta :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :D. Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział *__*
    Blair mnie rozwala xd
    Czekam na kolejny rozdział i
    Pozdrawiam ; 33

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski jak zawsze :D czekam na rozwój akcji :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To znowu ja, tak szybko się mnie nie pozbędziesz. Zapowiada się zajebiście, ale czego można spodziewać się po autorce "Mentalist". Blair przypomina mi moją przyjaciółkę Lenę. Czekam na kolejny rozdział.
    *Patuu

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahaha nie żeby coś ale Blair przypomina mi moją koleżankę.... Haha... Super rozdział xx

    OdpowiedzUsuń