środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 28

PRIMA APRILIS nie zabijajcie mnie, taki żart z resztą było napisane że joke dla spostrzegawczych duży H5 więc no teges czytajcie i komentujcie bo mi komy spały i smutam

Podniosłam głowę z bialutkiej poduszki. Prze chwilę nie mogłam rozpoznać pomieszczenia, ale przypomniałam sobie, że po ogromnej popijawie wylądowałam, u Nialla, gdzie zostałam zmuszona do zwymiotowania.
            Wygrzebałam się spod grubej kołdry. Stanęłam na nogach, po czym po cichu wysunęłam się z pokoju i po cichu zeszłam po drewnianych schodach na dół. W kuchni zostałam Nialla smażącego naleśniki? Mówił kiedyś że nie umie gotować. Usiadłam na stołku, a blondyn podał mi kakao i naleśnika razem z czekoladą. Posłałam mu słaby uśmiech.
- Dobrze się czujesz? – zapytał, siadając naprzeciwko.
- Nie. – odparłam zgodnie z prawdą. – Dlaczego? – zapytałam prawie szeptem.
- Co?
- Dlaczego jeszcze na mnie nie nakrzyczałeś? Dlaczego nie zrobiłeś mi kazania, dlaczego jeszcze nie usłyszałam „a nie mówiłem?” – wypaliłam.
- A powiesz mi co to da? Wkurwiony byłem, przez pierwsze trzydzieści minut po tym jak przywiózł cię Dylan, który jako jedyny zachował trzeźwość umysłu. Oberwało się Larze. – stał nade mną. Widziałam, że czerpał satysfakcję z tego, że mnie gani. – A nie mówiłem nie sprawia mi przyjemności, bo za często to wypowiadam przy Blair. – usiadł naprzeciwko mnie. – Jedz, dobrze ci to zrobi.
            Posłusznie wpakowałam sobie naleśniki do buzi. Potarłam poparzoną rękę o nogę. Niall od razu zwrócił  na to uwagę. Wyciągnął apteczkę z szafki po czym zaczął przygotowywać wszystkie rzeczy potrzebne do zmiany opatrunku. Kiedy skończyłam, chłopak pociągną mnie za zdrową rękę do siebie. Położył swoje ręce na mojej talii, po czym posadził mnie na blacie. Podałam mu rękę, od razu zaczął zmieniać opatrunek. Patrzyłam jak jego dłonie zwinnie i szybko odwijają bandaż.
- Kurwa! Winter. –warknął patrząc na moją rozwaloną ranę. – Drapałaś się, mówiłem ci, abyś nie ruszała dłoni.
- Ale… - no i jak ja się wytłumaczę.
- Zachowujesz się jak pięcioletnie dziecko, posłuchaj chociaż raz. Nie. Ruszaj. ręki. – wycedził przez zęby.
- O-okej. – wyjąkałam. Właśnie w takich momentach bałam się Nialla. Horan był nieprzewidywalny, jak to możliwe że jego oczy ściemniały w przeciągu kilku sekund. Chciałam się cofnąć, ale siedziałam na blacie, a on stał między moimi nogami, trzymając mój nadgarstek. Poczułam ból w miejscu gdzie ściskał moją rękę. – Niall, puść, to boli.
            Cofnął dłoń.  Szybko zawinął moją biedną ranę. Mogłam spokojnie zejść ze stolika, bo chłopak zaczął sprzątać.
- Emm…Niall gdzie są moje rzeczy? – zapytałam.
- W pralce. Weź sobie moje dresy, albo Blair, chociaż ona jest bardzo mała. – mruknął pod nosem.
            Pognałam na górę. Faktycznie ubrania Blair były na mnie za małe. Musiałam wejść do szafy Nialla by znaleźć coś na mnie. W końcu stanęłam przed lustrem w dużo, za dużych dresach blondyna, wszystko po mnie spływało, wyglądałam jak małe dziecko ubrane w ubrania dorosłego. Zeszłam po cichu na dół. Spojrzałam na koturny które miałam wczoraj na sobie. Super, będę wyglądać stylowo.
- Proszę. – usłyszałam za sobą Nialla, lekko podskoczyłam ze strachu. – Coś ty taka strachliwa co?
- Może to przez prochy – mruknęłam.
- Wątpię. – podał mi swoje białe supry. Uśmiechnęłam się, przynajmniej nie będę musiała iść na czymś w czym złamałabym nogę. Jak ja wczoraj na tym ustałam.
- Oddam ci je po południu. – pokazałam na dresy.
- Spoko. – uśmiechnął się. Jak to możliwe że złość tak szybko mu przeszła? Naprawdę nie rozumiem jego zachowania, to jest nieco dziwne.

***
Gdy weszłam do domu, od razu pognałam na górę i zaraz po wejściu na moją wieżę wpakowałam się do łóżka. Sięgnęłam po laptopa, po czym włączyłam sobie jakieś romansidło. Oczywiście nie dane było mi zaznać chwili spokoju. Do mojego azylu, z buta, weszła moja mama.
            Wdrapała się po drabince na "domek"; weszła mi pod kołdrę.
- Kogo te śliczne dresy, gdzie byłaś, czemu Niall kazał mi cię pilnować, czekaj, ćpałaś? – patrzyła na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- Dresy Nialla, na imprezie, bo nie chciał mnie puścić, sama z siebie nie ćpałam, ktoś wrzucił mi coś do drinka. – odpowiedziałam.
- I co dalej. – poprosiła jakbym opowiadała niesamowitą przygodę.
            Opowiedziałam jej o kłótni u blondyna w domu, oraz o mocnym balu w klubie. Moja mama była bardzo dobrą słuchaczką, jej można było powiedzieć wszystko, wiedziałaś ze cię słyszy, że uważa.
- I ty mi mówisz ze nie lubisz takiego Anioła. – pokręciła zrezygnowana głową.
- Kazał mi zwymiotować do muszli klozetowej. – mruknęłam.
- Byłaś naćpana. Poza tym co to dla ciebie za problem. – zadrwiła.
- Kiedyś to nie był żaden problem, teraz dość duży i doskonale o tym wiesz. – westchnęłam.
- No ale powiedz mi, jaki inny chłopak na ziemi, wziął cię do domu, położył we własnej sypialni, nakarmił, dał dresy…wyglądasz w nich słodko.
-Mamo!

***
- Harry! Co wy ode mnie wszyscy chcecie?! – od początku tego dnia byli dla mnie mili, za mili. Właśnie byłam ciągnięta w stronę domu Nialla. Nie podobało mi się to, czułam podstęp na kilometry. Loczek szczególnie, zachowywał się jak Dean, gdy czegoś chciał.
            Chłopak wepchał mnie do wnętrza domu Horanów. Chwycił mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć, na tyły domu. Po chwili otworzył mi wielkie drzwi. Wprowadził mnie do środka. Po omacku odnalazłam włącznik światła. Gdy przyzwyczaiłam się do żółtego koloru żarówki zobaczyłam całą ekipę z wyścigów.
- Nie! – pisnęłam wiedząc, że to o co będą prosić będzie związane ze zbliżeniem się do motoru.
- Nawet nie wiesz o co chodzi. – Wyrwało się Larrrze
- Bo trudno się domyślić. – za murem 9 osób dojrzałam motor blondyna. Cofnęłam się o krok, ale wpadłam na klatkę blondyna, który nie widomo kiedy znalazł się za mną. – Wypuść mnie.
- Winter wysłuchaj. – spróbował Dylan. Z boku garażu dojrzałam kilka butelek z podtlenkiem azotu.
- Nie! Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zbliżę się do motoru na kilka metrów, nie dotknę go a tym bardziej nie będę montować nitro. Was wszystkich popierdoliło. – wypowiedziałam na jednym wdechu. Chcę do domu i chcę moje leki na uspokojenie. Właśnie teraz zaraz.
- Winter spokojnie. – wypaliła Blair.
- Nie! Niall wypuść mnie. – odwróciłam się do chłopaka. Nie ruszył się o centymetr. – Dobra będę krzyczeć…
- Kurwa Wii nie…- bliźniaki chciały interweniować ale ja  wzięłam mocny wdech. Po chwili z mojego gardła wydobył się bardzo wysoki pisk. Wszyscy się skrzywili, nie ma to jak lata praktyki na Deanie. Ucichłam.
- Nie rób tego więcej. – poprosił Liam i Louis.
- Nie ma sprawy, wypuście mnie. – powiedziałam wkurwiona.
- Zamontuj NOS. – wypalił Zayn.
            Nabrałam powietrza by ponownie zacząć krzyczeć ale Niall zatkał mi usta dłonią. Chciałam zabrać jego rękę ale przycisnął mnie do swojego ciała i praktycznie unieszkodliwił.
- Będziesz piszczeć? – zapytał. Nie mając wyjścia pokręciłam przecząco głową. Zabrał rękę.
- Winter plizzz… zamontuj
- Nie. – pokręciłam przecząco głową. – Trzeba było się uczyć ze mną, ale nie bo po co.
- No to zapowiada się że sobie tu posiedzimy. – westchnęła Perrie.
- Dla mnie spoko. – Podeszłam do miejsca najbardziej oddalonego od motocykla i osunęłam się po ścianie. Chcę do domu i chcę moje leki. Powtarzam się, ale gdy spojrzałam na moje ręce stwierdziłam że nie jest dobrze. Trzęsłam się…cała. Moje ramiona oplotły podkurczone nogi, a brodę położyłam na kolanach.
- Kangurku nie zachowuj się jak dziecko. – Niall kucnął przede mną.
- Niall ja tego nie zamontuję, mam atak paniki, teraz właśnie się cała trzęsę, praktycznie nie mogę się ruszać ze strachu. – mówiłam drżącym głosem. -  Nie ma szans na zamontowanie nitro nawet gdybym bardzo chciała. – czułam jak łzy zbierają się w kącikach oczu. Spuściłam głowę. Weźcie mnie stąd.
- Hej Winter. – głos Nialla był bardzo łagodny. – Spokojnie, nic się nie dzieje. Zabiorę cię do domu. Okej? – Dźwignął mnie. Wychodząc z pomieszczenia widziałam jak wszyscy po kolei mieli miny zbitych psów. Naprawdę chciałabym pomóc ale nie mogę. Westchnęłam głośno. Niall odprowadził mnie pod dom i dopilnował bym zażyła leki na uspokojenie. Kiedy usłyszałam że zamyka drzwi wpadłam na pomysł.
            Sprintem pobiegłam do domu Horanów.
- Mogę pomóc ale większość zrobi Larra. – powiedziałam wpadając do pomieszczenia.


17 komentarzy:

  1. Genialny i foch na 5 min z melodyjką xd a TAK to ci Kofam ty łajzo wstrętna :P

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW! WOW ! I JESZCZE RAZ WOW! Rozdział jest świetny! Nie moge się doczekac następnego! Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej...Ogólnie akcja się rozwija i to mnie cieszy. Czemu zakończyłaś w takim momencie ?: < A no i zapomniałabym...ZABIJE CIĘ ZA TO "ZAWIESZENIE"!!! Myślałam, że umre. Rozpłakałam się. :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże wiesz jak mnie wystraszyłaś tym zawieszeniem dostałam ataku paniki że nie będę miała co czytać... Ale rozdział jak zawsze zajebisty <3

    OdpowiedzUsuń
  4. H5! SUPER ROZDZIAŁ!! WOW !! NOM.. CO BY TU NAPISAĆ. SUPER ROZDZIAL !!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej tak myślałam że będzie :D Rozdział jak zwykle boski *-* i już z nieniecierpliwienie czekam na kolejną część :D <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świeeeeeeeetny *,* jeju ♥ jaki ten Niall troskliwy :* czekam na nn ♥


    DOMI *. *

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww Niall jest taki słodki!
    JA CHCĘ WIEDZIEĆ CZEMU ONA MA TĄ GŁUPIĄ FOBIĘ!
    Rozdział jest świetny. Już się nie mogę doczekać nn :)

    ~OlciaXX

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć! Zapraszam Cię serdecznie na bloga destroy-the-evil.blogspot.com! Jest już 14 rozdziałów.


    https://www.youtube.com/watch?v=72kZPXgJWrY&hd=1


    Czy czułaś/eś się kiedyś tak, jakbyś nie miał swojego miejsca w życiu? Jakbyś nigdzie nie pasował? To trudne pytanie, bo i ludziom trudno jest się przyznać do samotności. Wbrew pozorom to uczucie może dotykać każdego człowieka. Jednym z nich jest Niall Horan. Dziwne? Nic bardziej mylnego. Wiecznie uśmiechnięty chłopak zaczyna czuć się wśród przyjaciół z zespołu obco ze względu na to, że nie ma swojej drugiej połówki. Ucieka gdzieś zupełnie daleko myślami podczas imprez, wychodzi z domu próbując nie być piątym kołem u wozu wśród zakochanych par. Wtedy właśnie poznaje ją. Wcale nie jest to historia rodem z bajki, o nie! Znajduje ją pobitą na chodniku pewnej nocy i ratuje od napastnika. Ale czy zdaje sobie sprawę z tego kim ona właściwie jest? Ani trochę. Lisa nie ma czym się chwalić. W końcu pani do towarzystwa to zajęcie wypierane ze społeczeństwa. Dramat jej życia nie polega jednak na braku kogoś, kto by ją zrozumiał. Ciągnie się już od dziecka, ale wspomnień nie można pozbyć się tak po prostu...

    OdpowiedzUsuń
  9. TY... TY. SZUJO ! JA RYCZAŁAM ! ;)
    FOCH. ! :*
    TROSKLIWYM NIALL <3 AWWW.. *·*

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooomg, ale zajebisty <3 taki kochany, super, i wgl, a zwlaszcza scena na tylach domu *.*
    Hahahahaha Jezu, ja wiem wszystko, normalnie wszystko, znam odpowiedzi na kazde wasze pytanie, bo Sniezka spojleruje mi codziennie XD ale nie moge wam powiedziec :( dobra, koniec, bo jeszcze cos sypne :D czekamy na nexta <3
    ~gabcia :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaaa świetny , mam nadzieję że Winter wsiądzie na motor x :)

    OdpowiedzUsuń
  12. genialne !! *_*

    zapraszam - http://nikoladrozdzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Boskie rozdział, czekam na więcej :)

    Bardzo podoba mi się Twój blog. Masz ochotę na wspólną obserwację :)?

    OdpowiedzUsuń
  14. wow ekstra blog!
    Obserwuję i liczę na rewanż ;*
    foto-fanatsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie ze w tym rozdzia'e pojawil sie "gang" Niall'a. Milo sie czytalo mimo ze rozdzial mie byl zbyt dlugi ale ciekawy. ;) Dobrze myslisz z zakonczeniami, bo powinno sie urywac w dobrym momencie by inni nie mogli sie doczekac nastepnego rozdzialu :)
    Wpadlam tu przypadkiem i przeczytalam calyyy blog w ciagu kilku godzin, hahah oczywiscie musialam posiedziec troche do pozna ale sie oplacalo xd przepraszam ze wczesniej nie komentowalam ale teraz z pewnoscia bede ;)

    xx. M.T

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny rozdział.... Dodaj dziś proszę :)

    OdpowiedzUsuń