niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 29

Boże, zaraz mnie rozsadzi od środka. To był naprawdę jeden z głupszych pomysłów. Cztery godziny, czternaście minut i dwadzieścia pięć sekund w jednym pomieszczeniu z zabójczą maszyną. Co z tego ze siedziałam oddalona od niej o jakieś osiem metrów, i że to Larra jej dotykała a nie ja. Trzęsłam się, fakt, prawie płakałam, też fakt, ale wytrzymałam z tym czymś w garażu tyle czasu, że zaraz trafię do psychiatryka.
- Dobra. Gotowe. – Powiedziała Larra.
- To a ja wyjdę a ty odpal i zobacz jak chodzi. – wyszłam z pomieszczenia podpierając się o ścianę. Gdy tylko wydostałam się z garażu, oparłam się o ścianę i zjechałam po niej. Łyknęłam leki na uspokojenie. Z pewnością przydałaby mi się jeszcze herbata z melisy. Poczułam czyjeś ręce na moich zgiętych kolanach.
- Jak się czujesz? – usłyszałam Nialla.
            Spojrzałam na chłopaka. Uśmiechał się. No bo kto by się nie cieszył, że ma nitro zamontowane w motorze…chwila znam kogoś takiego…to ja.
- Jest dobrze.
- Serio? Bo wyglądasz jak byś miała się popłakać.
- Bo mam ochotę. – mruknęłam.
- No to płacz, jak sprawi że ci ulży. – wypalił i usiadł o bok mnie wysuwając nogi do przodu.
            Wzruszyłam ramionami. Pozwoliłam lecieć łzom po policzku. Po chwili wlazłam na kolana blondwłosego; mocno go przytuliłam. Chwilę był zaskoczony ale po chwili owinął mnie swoimi ramionami. Tego potrzebowałam, mocnego pocieszającego uścisku. Pociągnęłam nosem. Chłopak jeździł ręką po moich plecach, a mnie przechodziły przyjemne dreszcze których zupełnie nie rozumiałam.
Nagle z garaży wyszedł Dylan i zagwizdał na widok mój i Nialla. Oczywiście zbeształam go wzrokiem. Odsunęłam się od blondyna. Chłopak pomógł mi wstać. Odprowadził mnie do domu.
- Dzięki. – uśmiechnął się. – Bardzo pomogłaś.
- Wiem. – zapadła krępująca cisza
- To może…- zaczęliśmy w tym samym momencie.
- Dobra ty pierwszy – zaśmiałam się.
- Panie przodem.
- No dobra, wejdziesz? Mama zrobi kakao i pyszne ciasto z jabłkami. – pokazałam kciukiem na drzwi do domu.
- Właściwie miałem iść ale skoro ciasto, z jabłkami no i kakao. Czemu nie. – trzepnęłam go w ramię. Weszliśmy do środka, moja mama jak zwykle siedziała w kuchni. Jedną ręką wykonywała zlecenie graficzne na komputerze a drugą robiła ciasto. Czasem mam wrażenie że jest kosmitką.
- Hej skarbie co tam? – zapytała.
- Muszę sobie zaparzyć melisy, jedziesz może na miasto? – zapytałam.
- Siadajcie, już zrobię wam herbatę, Niall może chcesz kakao?
- Poproszę.- odparł.
- Tak Wii jadę do miasta, coś się stało?
- Potrzebuję leków na nerwy. – ciągnąc Nialla do pokoju. Wepchnęłam chłopaka do pokoju, by moja mama nie palnęła czegoś głupiego. Ostatnio bez przerwy truje mi dupę że blondyn jest przystojny i kochany i opiekuńczy iiii…nie zdziwiłabym się gdyby już szykowała ślub.
- Wejdź tam, usiądź na kanapie. – poprosiłam go by wszedł pod budowlę. Naprzeciwko fioletowej kanapy postawionej we wnęce były telewizor, taka tam "mała" plazma. Chłopak wypełnił moje polecenie a ja sama pomaszerowałam do pułki z książkami, krążkami i filmami.
- Mam romansidła, jakieś komedie, coś z akcji, Disneya…chyba jeszcze Marvela. – mruknęłam patrzą na okładki. – Co myślisz o „Królu Lwie”?
- Może być.
            Wyjęłam opakowanie filmu z pomiędzy innych płytek. Poprosiłam Nialla by włączył DVD a sama zrzuciłam z łóżka wszystkie poduszki i koce na dół. Rozłożyliśmy małą kanapę i zakopaliśmy się między kocami. Było cieplutko.
- Jeśli chodzi o Disneya to chyba jego najlepsza bajka. – mruknął.
- Też tak myślę. – przybiliśmy sobie żółwika. – Zawsze, ale to zawsze na niej beczę.
- Jak byłem mały nauczyłem się śpiewać „miłość rośnie wokół nas” po hiszpańsku. – mruknął.
- Poważnie? – wyprostowałam się.
- Mhm…- mruknął dalej oglądając film.
- Zaśpiewaj.
- Kiedy indziej. – zbawił mnie.
- No weź…Niall tak ładnie, ładnie proszę. – zaczęłam jojczyć. Tak strasznie chciałam żeby zaśpiewał. Przypomniało mi się jak śpiewał mi jak zaciągnął mnie na wyścigi. – Proszę…proszę…proszeeeee.
            Do pokoju weszła moja mama, jak zwykle ma wyczucie. Postawiła herbatę i kakao na stoliku obok budowli, Niall mógł sięgnąć po nie przez otwór w drewnianej ściance, oraz pyszne tiramisu. Aż ślinka ciekła.
- Dziękiiii. – wyciągnęłam się nad blondynem po ciastko. Wróciliśmy do oglądania filmu. Oczywiście płakałam w momencie gdy tata Simby zostało staranowany przez bizonie czy co to tam było. Niall się ze mnie śmiał, jak Dean, ale nie przeszkadzało mu to że cały jego biały t-shirt był mokry.
            Nawet się nie obejrzałam a zasnęłam.
***
- Wii, wstawaj. – poczułam jak ktoś lekko mną potrząsa.
- Daj se spokój. – mruknęłam.
            Otworzyłam lekko oczy, Niall siedział obok mnie, przebrany. Aha zdążył wstać pójść do domu i się przebrać… ciekawe. Popatrzyłam na zegarek.
- Kurwa…jest 3 rano czego ty ode mnie chcesz człowieku o tej godzinie. – jęknęłam w poduszkę.
- Żebyś wstała, chcę ci coś pokazać. – wyciągnął mnie z łóżka.
- Już…no. – potargana, z fryzurą jakiegoś widma poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wyszczotkowałam zęby i związałam swoje kłaki w kucyka. Jako że jestem bezwstydnym człowiekiem, wyszłam z łazienki w samej czarnej koronkowej bieliźnie. Nim weszłam do garderoby powiedziałam:
- Przestań się patrzeć na moją dupę co?
- Dobra. – jęknął.
- Co mam ubrać?
- Nic, raczej będziemy sami niż w śród ludzi. – odparł a ja po prostu wiedziałam że wzruszył ramionami. Chwyciłam za pierwsze dresy w z półki. Okazało się że są Nialla, ale jak nie idziemy do ludzi to huj mnie obchodzi jak wyglądam. Wyszłam z szafy i poparzyłam półprzytomnym wzrokiem na blondyna.
- Gdziekolwiek mnie zabierasz to chodźmy bo im szybciej to załatwimy tym szybciej wrócę do łóżka. – mruknęłam.
- To moje dresy?
- Tak. Coś nie pasuje? – z rana mam humorek pod tytułem „bez kija nie podchodź”
- Nie, skądże. – zaśmiał się. Wyszliśmy z domu. Poczuła chłód, boże dlaczego ja trafiam na ludzi, którzy wstają  o takich pojebanych porach? Z Deanem miałam spokój, spanie do godziny szesnastej i potem balanga na całego.
            Niall otworzył mi drzwi do swojego samochodu. Zapięłam pas i oparłam głowę o zagłówek. Oczywiście blondyn włączył radio, chyba po to by zrobić mi na złość. Niech zrozumie, że ja nie wstaję przed siódmą.
            Patrzyłam za okno, spoglądając na budynki. W pewnym momencie cała się spięłam patrząc na dość charakterystyczne uliczki.
- Ty chyba sobie jaja robisz. – popatrzyłam na niego.
- Spokojnie, mamy 3 rano, teraz tutaj nikogo nie będzie, razem z niesamowicie niebezpieczną maszyną. – zadrwił.
            Walnęłam go w ramię.
- Nie śmiej się okej? Bo zacznę ci wypominać że się farbujesz. – mruknęłam.
- Dobra, dobra to miał być żart.
- Nie śmieszny. – oparłam głowę o szybę.
            Oczy same mi się zamykały, chciałam spać nic więcej. Samochód zatrzymał się po pięciu minutach. Wysiadłam z samochodu. Niall założył czarny plecak na ramię, nie powiem był duży. Zostałam zaciągnięta do jednej ze starej kamienic a potem chłopak zaczął mnie pchać po schodach.
- Szybciej bo się spóźnimy. – zaczął mnie poganiać.
- Jezus, Niall na co.
- Szybciej to się dowiesz. – wspiął się na drabinkę, uniósł klapę i wszedł na górę po czym nakazał mi wyjść za nim. Podał mi rękę, szybko ujęłam jego dłoń a on jakbym była piórkiem wciągnął mnie na dach. Rozłożył mały koc i kazał się klapnąć obok niego.
- Na co czekamy?
- Na wschód słońca. – uśmiechnął się.
- Serio? – wyprostowałam się zdziwiona. Niall Horan i podziwianie przyrody? W życiu bym nie pomyślała.
- Tak, zakochasz się w tym widoku, patrz. – wskazał na horyzont skąd wyłaniało się słońce. – Tu jest najlepszy widok na panoramę Londynu, no może poza London eye. Ale na młynie nie zobaczysz wschodu bo jest zamknięty.
            Chłopak miał rację, widok był niesamowity, zapierał dech w piersiach. Drobne promienie słoneczne wyłaniające się polowi z horyzontu, mknące oświetlić. Spojrzałam na Nialla. Był zachwycony widokiem, w jego błękitnych oczach zobaczyłam tańczące iskierki szczęścia i spokoju. Wyglądał lepiej gdy się uśmiechał niż jak był wściekły na wszystko. Violent…gwałtowny, to właśnie to słowo idealnie go opisywało, od tak zmieniał nastrój.
- Mam herbatę.
- Poważnie?
- Mam całe śniadanie i pianki, żelki, czekoladę. – zaśmiał się.
- Same pyszności. Będę gruba.  – zasłoniłam twarz dłońmi. Chłopak się zaśmiał. – Blair tu kiedyś była?
- Całkiem nie dawno. – wskazał na murek gdzie była wypisana data. – Mam nadzieję że wie co robi. – wygrzebałam z jego plecaka termos.
- Co masz na myśli.
- To że jest  z Harrym. Już raz gość złamał jej serce, ale to przed śmiercią rodziców, taka szczeniacka miłość. Była załamana. – wziął ode mnie kubek i upił łyka.
- To…to ty wiesz?! – no cóż, myślałam że się nie dowiedział, albo że Blair mu nie powiedziała a on mi z takimi rzeczami tu wyskakuje.
- Winter, masz mnie za idiotę? Przecież widać jak na niego patrzy, często znika i potem jakimś cudem widzę jak wyskakuje z samochodu Harrego a w szkole nie raz trzymają się za ręce i dają buziaki w usta…czy to jest normalne zachowanie przyjaciół? – popatrzył na mnie z ukosa.
- To ona nie wie że wiesz?
- Nie wie, czekam aż sama do mnie przyjdzie. – Otworzyłam miśki i przysunęłam się do Nialla. Oparłam się o jego ramię.
- Mam bezsensowne filmy na telefonie…
- Włącz American Pie. – zaśmiał się.

- Okej.

Uważam ze rozdział jest do dupy bo go Julka nie poprawiła. A że mnie męczyliście to jest. NIE WIEM KIEDY NEXT normalnie nie wiem, nie mam pomysłu na nowy rozdział nic po prostu pustka na asku zapowiedziałam możecie czekać nawet ponad tydzień bo ja nie mam czasu na pisanie w ciągu tygodnia a do tego dochodzi brak weny. 
oraz BTW jak chcecie wiedzieć coś o mnie to macie mojego bloga http://snowwhitexoxo.blogspot.com/    ŚNIEŻKA

13 komentarzy:

  1. Boże ! *O*
    Kocham ten rozdział !
    Mam nadzieje że twoja wena wróci jak najszybciej ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest do dupy :D Jest świetny, genialny, cudowny tak to dobre określenia :D <333333

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetnyyy : ^ Czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś pisałaś, że masz już plan na całe ff. Skąd ten brak pomysłów?
    Rozdział całkiem spoko, chcę się w końcu dowiedzieć co się stało przed wyprowadzką! :D

    xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale nie jest do dupy jest dobrze napisany i nie ma zadnych rzucajacych sie w oczy błedów uwierz w siebie !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz!

    Mam wieeelką prośbę! Klikniesz w linki do rzeczy z ostatniego postu?
    Jeśli klikniesz napisz w komentarzu, postaram się jakoś odwdzięczyć! <3
    lilianka-blog.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuuuuuuuuuuuuuu
    Już myślałam, że się pocałują czy coś :')
    I już! Masz pomysł na następny rozdział! XD
    Niech się pocałują i wszyscy bd szczęśliwi! ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak obiecywalam.. bede komentowac :D

    to zaczne od poczatku.. jedno zdanie tylko bylo wedlug mnie niewlascie
    "wyszłam z pomieszczenia podpierając się o ścianę. Gdy tylko wydostałam się z garażu, oparłam się o ścianę i zjechałam po niej. Łyknęłam leki na uspokojenie. "
    rozumiem cos chcialas ty przekazac ale jest troche poprzekrecane :D

    a potem... ohoho, wszystko poprawilas i napisalas geniatlnie <3 bylo romantycznie, no tak jakby ale strasznie zabawnie ;)
    duzo tez pokazalas w tym rozdziale charakteru Niall'a- tego z innej strony :)
    NAPRAWDEEE CUDOWNYY ROZDZIAL <3

    xx. M.T.

    OdpowiedzUsuń
  9. Eeeeeee a co ti znaczy Violent? xd Bo nie wiem. Rozdział wcale niue jest do dupy bo jest zajebisty ;3. Mam nadzieje ze wena wróci szybko i co tu jeszcze hmm... WENY ŻYCZĘ! cx

    OdpowiedzUsuń
  10. Żadne do dupy, człowieku wiesz ile czytałam blogow o horanie? i naprawdę rzadko zdarzają sie tak dobre jak twój. a ja mam pomysł co moze być w następnym rozdziale.... A moze by tak Niall i Winter sie pocałował? :3 czekam na to od 29 rozdziałów więc sie nie wsciekaj jakbym ci trula dupe o tym co rozdział w komie :D błagam cię zrób coś wreszcie żeby byli razem bo mój mozg niedługo eksploduje. on jest taki słodki, opiekuje sie nią, a ona sie w nim zakochała to wiadomo, więc dręczy mnie od tylu rozdziałów pytanie czy do cholery oni sie nie pocaluja i nie będą razem? :/ ale zdaje sie na ciebie, a raczej na was i wierzę że w końcu spelbicie moje marzenie :* uwielbiam waszego bloga, jest niesamowity

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czego beznadziejny właśnie fajny, ciekawy już nie mogę się doczekać aż Blair przyjdzie zająkana powiedzieć że jest z Hazzą i będzie sie bała że ten będzie zły a ten po prostu ją uściska i jej takie zdziwienie że on się cieszy :D Ach już z niecierpliwością czekam na kolejną część który myślę że pojawi się jeszcze w tym tygodniu bo myślę że wena zdąży wrócić. Wg zazdroszczę Ci talentu do pisania i ach Kocham twoje imaginy <3 <3 <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Śnieżka :* On ten rozdział jest taki cudowny i romantyczny <33 aww... błędów nawet nie zauważam jak czytam :))

    OdpowiedzUsuń